Podporucznik „Ciemny” – część 2/2

Oddział NZW ppor. Tadeusza Narkiewicza „Ciemnego” (stoi w środku w berecie). Stoją od lewej: „Śmiały”, „Zbych”, „Szczerba”, „Cygan”, „Sokół”, „Ciemny”, „Grom”, „Wrzos”, „Hardy”.

Wiosną 1947 roku kontynuujący walkę odtworzyli zdemobilizowane wcześniej oddziały partyzanckie pod dowództwem „Ciemnego”, „Zbycha” – Henryka Jastrzębskiego i plut. „Roli” – Henryka Gawkowskiego. W maju ze zgrupowania tych trzech oddziałów powstała I Brygada Podlaska NZW (60-70 żołnierzy), której żywot nie był zbyt długi, bo jedynie do sierpnia 1947 roku. Pod nazwą Brygady oddziały te występowały raczej na koncentracjach; na ogół działały odrębnie.

Ppor. Henryk Jastrzębski „Zbych”, „Bohun”, dowódca oddziału partyzanckiego PAS NZW operującego na terenie powiatów Łomża, Ostrów Mazowiecka i Ostrołęka.

Ppor. Henryk Jastrzębski
„Zbych”, „Bohun” (z prawej)  przyjmuje raport.

10 maja 1947 roku połączone oddziały „Ciemnego” i „Roli” pod dowództwem tego pierwszego zaatakowały na szosie warszawskiej na wysokości m. Zambrzyce  pojazdy armii sowieckiej. Akcja zakończyła się sukcesem, zginęło 8 czerwonoarmistów, partyzanci zdobyli samochody. Następnego dnia oddział „Zbycha” opanował Miastkowo, w którym zdemolowano budynek urzędu gminy.  Maj 1947 był miesiącem ważnym dla Tadeusza jeszcze z kilku innych powodów. W tym czasie „Błękit” mianował go  Komendantem Powiatu „Mazur” (pow. Wysokie Mazowieckie) NZW, przez co „Ciemny” stał się „de facto” jego zastępcą jako dowódca dwóch najbardziej prężnych struktur konspiracyjnych.

Rok 1947. Żołnierze PAS Okręgu NZW Białystok, prawdopodobnie I Brygada NZW. Przed frontem oddziału meldunek składa por. Henryk Jastrzębski „Zbych”, raport przyjmuje por. Tadeusz Narkiewicz „Ciemny”. Fotografia wykonana przez Kazimierza Zakrzewskiego 1 lub 2 maja 1947 roku w Zarębach – Święchach, obecnie powiat Zambrów.

Z przekazów rodzinnych wynika, że także w tym okresie  Tadeusz  został ranny w trakcie jednej z potyczek. Według informacji przekazanej mi przez p. Wiesławę Łapińską miało to miejsce w okolicach Oleksina. Ranny był leczony – z zachowaniem wszelkich środków ostrożności – przez doktora Mroza i pielęgniarkę z Łap Marię Kuzin. Przebywał m.in. w domostwach życzliwych gospodarzy w Brzozowie-Chabdach, Brzozowie-Muzyłach i Lizie Starej. W potajemne przewożenie syna i opiekę nad nim bardzo była zaangażowana jego Matka  Jadwiga Narkiewicz.  O tamtym wydarzeniu świadczy zachowany  krótki list Tadeusza do Rodziców:

Kochana Mamo i Ojcze,
Piszę do Was te kilka słów w łóżku jestem tam gdzie wiecie, jest mi dobrze i zostałem teraz ranny dostałem siedem kul koło biodra nie ma nic poważnego nie martwcie się to wszystko dla kochanej Ojczyzny.

Wasz Tadeusz


List ppor. Tadeusza Narkiewicza „Ciemnego” do rodziców.

Istnieją jednak wątpliwości dotyczące datowania powyższego zdarzenia. Udana zasadzka 10 maja w okolicy Zambrzyc na sowiecki konwój w konfrontacji z datą listu stawia pod znakiem zapytania maj 1947 roku jako okres czasowy, w którym doszło do zranienia „Ciemnego”. Na przedstawionej fotografii  zachowanego listu do rodziców widnieje w prawym górnym rogu data „MP. 4 V 4…” i właśnie ta ostatnia niewyraźna cyfra jest problemem. „Miejsce Postoju 4 maja 4…” no właśnie, czterdziestego którego? Odrzucam datę 1947 z przyczyn faktograficzno-logicznych. Niemożliwe aby kurujący się z rany postrzałowej w dniu 4 maja dowodził zbrojną akcją w sześć dni później. Ponadto zachowała się seria zdjęć żołnierzy NZW z udziałem „Ciemnego”. Według żmudnych ustaleń p. Dariusza Syrnickiego ta wiosenna sesja miała miejsce we wsi Zaręby-Święchy dokładnie na przełomie kwietnia i maja 1947 roku (mógł to być 29, 30 kwietnia lub 1 maja 1947 r.). Na zdjęciach ppor. „Ciemny” doskonale się prezentuje a to raczej wyklucza tezę o zranieniu w tamtym okresie.  Pozostaje więc rok 1945 lub 1946. Wydaje się, że w 1945 r. na początku maja Tadeusz Narkiewicz był jeszcze w „ludowym” wojsku. Najbliższa prawdy pozostaje więc okres wiosny 1946 roku jako możliwy czas opisanego powyżej epizodu.

Działalność zbrojna nie była li tylko jedynym zajęciem komendanta „Ciemnego”. Znacznie więcej czasu poświęcał reorganizacji struktury konspiracyjnej na terenie pow. łomżyńskiego i Wysokie Mazowieckie oraz dostosowaniu jej do nowych warunków. Latem 1946 roku mianował ppor. „Sępa” – Michała Bierzyńskiego, byłego dowódcę PAS w KP „Łaba Północna” w okresie przedamnestyjnym, na szefa wywiadu. Prawdopodobnie „Ciemny” planował odbudowę organizacji na terenie pow. łomżyńskiego na północ od linii rzeki Narew. Ale jego starania przynosiły również efekty w innych częściach terytorialnych Komendy Powiatu „Podhale”. Oto meldunek TW „Szczerego” (wywodzącego się z kadry kierowniczej łomżyńskiego NZW) z dnia 16 czerwca 1947 roku:

Dnia 13.VI.1947 r. rozmawiałem z „Ciemnym” na temat organizacji NZW, ten mi odpowiedział, że NZW teraz dopiero będzie silne na Podhalu (kryptonim KP „Podhale” – przyp. RR) bo „Maciek” Werpachowski Stefan b. d-ca komp. V ponownie organizuje NZW a ma on w samej gminie Długoborz i Andrzejewo około 380 czł. „Maciek” został obecnie mianowany d-cą baonu i organizuje go. „Maciek” pochodzi z Krajewa-Białego”.

(„Wyciąg z agencyjnego doniesienia”, IPN Bi 012/1223/II/4060).

Komenda Powiatu „Podhale” dowodzona przez Narkiewicza w odróżnieniu od okresu przed amnestią 1947 roku wyglądała w sposób następujący:

  • Komendant – ppor. Tadeusz Narkiewicz „Ciemny”. Dla terenu pow. łomżyńskiego używający pseudonimów „Roja” i „Rymicz”.
  • Wydział I (organizacyjny) – ppor. Jan Gołaszewski „Śruba”, „Szpak”. Następnie st. sierżant Kazimierz Żebrowski „Bąk”.
  • Wydział II (wywiad) – NN „Wilk”. Następnie Stefan Maliszewski „Zwój”, później Bolesław Olszyński „Szczerba”, „Pająk”.
  • PAS – szef ppor. Henryk Jastrzębski „Zbych”.
  • Podoficer gospodarczy (kwatermistrz) – Piotr Kotowski „Kniaź”, „Komar”.


I Brygada Podlaska NZW, oddział PAS wchodzący w skład Okręgu Białystok NZW. od lewej: ppor. Tadeusz Narkiewicz „Ciemny”, NN „Śmiały”, ppor. Jan Skowroński „Cygan”, sierż. Bolesław Olsiński „Pająk”, „Szczerba”, st. sierż./ppor./por. Henryk Jastrzębski „Zbych”, maj 1947 r. Zaręby-Święchy, gm. Czyżew, pow. Wysokie Mazowieckie.

Nieco inaczej przedstawiała się sytuacja na terenie powiatu „Mazur” – Wysokie Mazowieckie. Tam nie udało się stworzyć Komendy Powiatowej tak, jak w przypadku „Podhala”. W związku z tym ppor. „Ciemny” kierował tą strukturą właściwie jednoosobowo. Wyznaczył nowych dowódców batalionów terenowych. Podobnie jak w przypadku pow. łomżyńskiego było ich 5. Ich dowódcami byli na ogół nieujawnieni członkowie NZW z wyjątkiem „Ryby” – Kazimierza Piętki dowódcy III batalionu (gm. Piekuty, Szepietowo i część gm. Sokoły). 15 czerwca 1947 roku komendant „Darwicz” – Tadeusz Narkiewicz mianował dowódcą niewielkiego oddziału PAS działającego na terenie batalionu III, IV i V  „Plona” – Tadeusza Bogatko.

Pomimo amnestii i akcji ujawnieniowej, z której skorzystało wielu członków organizacji, NZW zachowała jeszcze struktury i dysponowała określonym – wcale nie małym – potencjałem ludzkim. Należy jednak podkreślić fakt, iż praca konspiracyjna po amnestii 1947 roku była zupełnie inna aniżeli dotychczas. Władze komunistyczne bowiem potraktowały ten akt nie jako formę pojednania – to należy włożyć między bajki – lecz przede wszystkim jako możliwość osłabienia organizacji podziemnych i uzyskanie niezbędnej wiedzy w celu infiltracji tych struktur; masowego werbunku agentów i zastosowaniu prowokacji jako środka w celu zniszczenia jakiegokolwiek oporu.

Infiltracja i próby werbunku lub lokowania agentów UB w najbliższym otoczeniu dowódców podziemia wywoływały reakcje obronne w postaci pogłębiania i ścisłego przestrzegania zasad konspiracyjnych; zmiany pseudonimów (np. „Ciemny” od czerwca 1947 r. występuje pod pseudonimem „Roja” i „Rymicz” na terenie łomżyńskiego i jako „Darwicz” na terenie pow. Wysokie Mazowieckie). Rozwój sytuacji powodował zaostrzenie nieufności wobec często najbliższych współpracowników… O tym świadczy choćby sprawa zastrzelenia przez „Ciemnego” prawdopodobnie 30 maja 1947 roku ppor. Jana Gołaszewskiego „Śruby”, „Szpaka” [kierował Wydziałem I (organizacyjnym) KP „Podhale”]. Miało to miejsce na wiejskiej kolonii gdzieś w okolicach Czerwonego Boru. „Śruba” miał zaprosić na kolację m.in. „Ciemnego” i „Zbycha”. W pewnym momencie ten pierwszy odkroił kawałek kiełbasy leżącej na talerzu i rzucił ją w kierunku psa, który błyskawicznie ją zjadł i… padł jak rażony piorunem! Nie było wątpliwości, że kiełbasa była zatruta. W najwyższym stopniu zdenerwowany „Ciemny” wyszarpnął pistolet z kabury i wymierzył go w „Śrubę”. Epizod ten dotychczas nie był dostatecznie opisany. Tymczasem w meldunkach agentów UB zachowały się fragmenty, które pozwalają spojrzeć nieco inaczej na to wydarzenie. Fragment agenturalnego doniesienia TW „Szczerego” z dn. 16.6.1947r. (sygn. IPN Bi 012/1223/II/4060):

[…] „Śruba”-Szpak z-ca Kom. Pow. Łomży nieleg. N.Z.W. został zabity w zeszłym tygodniu za rabunek konia, przez „Ciemnego”, który już od dłuższego czasu żył w niezgodzie z Szpakiem […].

Jeszcze ciekawszy wydaje się fragment „Agencyjnego doniesienia” TW „Przybyła” z dn. 20 czerwca 1947 roku dotyczący tego wydarzenia:

[…] W rozmowie ze „Zbychem” ten opowiadał, że „Śruba” „Szpak” został zabity gdzieś kolo Czerwonego – Boru. Było to podczas kolacji: „Śruba” zaprosił „Ciemnego” i „Role” i „Zbycha”. Coś słyszeli, że „Śruba” ochotniczo chciał ostatnio zgłosić się do UB. Ostrożny będąc bardzo „Ciemny” podczas jedzenia rzucił kiełbasę psu i po paru minutach pies zdechł. „Ciemny” wtedy wziął pistolet i zabili „Śrubę” oraz wyrzekł „Ty cholero chciałeś nas otruć”. […] Jak się dowiedziałem brat „Śruby” jest inżynierem w Gdańsku i on wpłynął na „Śrubę” aby zakończył bandycką robotę i całkiem możliwe że pod wpływem namowy „Śruba” to zrobił że chciał otruć „Ciemnego” […].

Dwa wydarzenia rozstrzygnęły o śmierci ppor. Tadeusza Narkiewicza. W dniu 3 sierpnia 1947 roku do niewoli UB w okolicach miejscowości Krzeczkowo trafił ciężko ranny ppor. Jan Skowroński „Cygan”, dowodzący patrolem PAS na terenie pow. „Mazur” (pow. Wysokie Mazowieckie). Nie mając szansy na wydostanie się z okrążenia, usiłował popełnić samobójstwo strzelając sobie w głowę. Ciężko ranny, został umieszczony w izolatce w więziennym szpitalu w Białymstoku i poddany szczególnemu nadzorowi. Około 15 sierpnia „Cygan” – pomimo częściowego paraliżu – próbował nawiązać kontakt poprzez znajomego pielęgniarza Jana Malinowskiego z Łap, z pozostającymi na wolności oficerami podziemia. Nie wiedział tylko, że Malinowski jest agentem UB o kryptonimie „Mściciel”… Oficerowie UB kontrolując „Cygana” poprzez Malinowskiego i mając świadomość jego rozchwiania emocjonalnego wpadli na pomysł misternej prowokacji.

I Podlaska Brygada NZW w środku w berecie ppor. T. Narkiewicz „Ciemny”. Stoją od lewej: „Wolny”, „Kalina”, „Krakus”, „Madej”, „Ciemny”, „Cygan”, „Piorun”, „Sęk”, „Grypek”, klęczą schowani: od lewej „Smal”, od prawej „Hardy”, leżą „Zbych”, „Szczerba”, „Śmiały”.

W cztery dni później po aresztowaniu „Cygana” (7 sierpnia) kilkunastoosobowy oddział plut. Henryka Gawkowskiego „Roli” otoczył budynek we wsi Chlebiotki, w którym miało miejsce spotkanie starosty łomżyńskiego Tadeusza Żeglickiego z sołtysami z gminy Chlebiotki. Staroście towarzyszył przewodniczący Powiatowej Rady Narodowej Stanisław Toński. Odział „Roli”, w którym przebywał „Ciemny” rozstrzelał na miejscu Żeglickiego i Tońskiego. Zuchwała akcja likwidacyjna przedstawicieli komunistycznej administracji była swoistą rękawicą rzuconą reżimowi. Początkowy szok ustąpił miejsca wściekłości tzw. „władzy ludowej”. Do akcji rzucono dodatkowe siły KBW, które wspólnie z funkcjonariuszami UB rozpoczęły akcję odwetową wobec „band” i sprzyjającej im ludności cywilnej na terenie powiatu łomżyńskiego. Jedną z ostatnich akcji, którą dowodził komendant „Ciemny” była nieudana próba opanowania posterunku MO w Zambrowie w dniu 23 sierpnia 1947 roku. Atak został odparty – partyzanci musieli „odskoczyć”. Być może to w trakcie tej potyczki „Ciemny” został ranny. Nieliczne relacje oraz przekaz rodziny wskazują na zranienie Tadeusza w ostatnich tygodnia życia; kula czy też rykoszet miała uszkodzić szczękę. Pod koniec sierpnia „Ciemny” w asyście kilkuosobowej obstawy przechodzi na teren zambrowskiego a później w okolice wsi Guty-Bujno (pow. Ostrów Mazowiecka wchodzący w skład struktury organizacyjnej KP „Podhale”). W dniu 1 września – jakby przeczuwając nowe zagrożenie – wydał rozkaz do podległych żołnierzy, w którym nakazał powstrzymanie się od akcji zaczepnych i zakonspirowanie oddziałów i patroli partyzanckich:

[…] W związku z sytuacją […] oraz silną pacyfikacją, mając na celu utrzymanie szeregów naszych do późniejszej i decydującej walki zarządzam:

  • Zabraniam pod karą śmierci wykonywanie przez patrole baonowe jakichbądźkolwiek akcji.
  • Dowódcom baonów i patroli baonowych  polecam natychmiast […] patrole rozmelinować […] oraz zabronić surowo najmniejszego poruszania się w terenie […].

Tego samego dnia napisał ostatni meldunek do Komendanta Okręgu, ppłk. Władysława Żwańskiego „Błękita”:

[…] Melduję: teren powiatu Podhale przechodzi silna pacyfikacja. Wojsko i U.B.P. obsadziło teren bardzo silnie kontrolując wszystkie wsie oraz robiąc zasadzki. W obecnej sytuacji ponieśliśmy dość poważne straty. Poruszanie się w terenie sprawia dość trudną sprawę. Przez okres obecnej pacyfikacji jest zabitych około 12 ludzi. Wobec tego zmuszony jestem patrole zamelinować nie wszczynając żadnych akcji. W myśl rozkazu K.O. zorganizowałem częściowo teren Laba (tak w oryginale maszynopisu, chodzi prawdopodobnie o północną część powiatu łomżyńskiego – przyp. RR) oraz nawiązałem kontakt z kol. Rogiem /Orawa/ Melduje że w obecnej sytuacji utrzymać tak olbrzymiego terenu nie podołam. Według doniesień wywiadu spodziewamy się na zimę jeszcze silniejszego nasilenia wojska gdyż oświadczyli że dotąd pozostaną w terenie aż ujmą Ciemnego i Zbycha […].


Rok 1947. Żołnierze PAS Okręgu Białystok NZW z oddziałów por. „Ciemnego” i por. „Zbycha”. Stoją od lewej: „Wrzos”, „Sokół”, „Śmiały”,”Grom”, „Hardy”, „Smal”.

Tadeusz Narkiewicz nie wiedział jednego. Na początku września WUBP w Białymstoku organizował wielką obławę, będącą efektem zręcznej prowokacji bezpieki wobec „Cygana” – Jana Skowrońskiego, który 24 sierpnia zdecydował – z powodu zemsty na „wiarołomnych kolegach” i w obawie o własną głowę – o złożeniu obszernych zeznań przed UB. Skowroński zdradził wszystko co wiedział o NZW; szczególnie na terenie powiatu Wysokie Mazowieckie. WUBP powołał w celu aresztowań i uderzenia w NZW, dwie grupy operacyjne składające się z 400 żołnierzy każda. Dodatkowo wspierało ich 130 milicjantów i UB-owców. Pod koniec dnia 5 września 1947 roku ppor. Tadeusz Narkiewicz „Ciemny” dotarł do gospodarstwa państwa Czochańskich we wsi Czochanie-Góra w towarzystwie dwóch podkomendnych. Wieś była postrzegana jako ostoja „leśnych”. „Ciemny” w trakcie działalności konspiracyjnej często tam przebywał; był lubiany i szanowany przez mieszkańców. Tego przedostatniego dnia ubrany był w wojskowe spodnie, buty oficerki i marynarkę w kratę. Podczas kolacji rozmawiał z rodziną Czochańskich oraz Józefem Rzońcą „Gołębiem”, który ukrywał się na terenie wsi. „Gołąb” kilka miesięcy wcześniej został mianowany przez „Ciemnego” dowódcą batalionu NZW. Posiadał doświadczenie konspiracyjne. Przez pewien czas walczył w III Wileńskiej Brygadzie NZW kpt. Romualda Rajsa „Burego” a później był podkomendnym „Ciemnego” w Grupie Ochrony Sztabu. Po kolacji i dłuższej pogawędce „Ciemny” zasnął na strychu obórki. Nie wiedział, że w nocy z 5 na 6 września 1947 r. do akcji wyjeżdżały już dziesiątki samochodów ciężarowych wioząc setki żołnierzy KBW…

Nad ranem jedna z takich podgrup zaczęła otaczać wieś Czochanie – Góra. I w tym momencie musimy oddać głos jedynemu już żyjącemu świadkowi tamtych dramatycznych wydarzeń – pani Edwardzie Zambrzyckiej córce państwa Czochańskich, u których nocował wówczas podporucznik „Ciemny”. Pani Edwarda była wówczas 15-letnią panną ale wydarzenia tamtego poranka zapamiętała na zawsze:

[…] Rankiem następnego dnia wpadł do nas jak burza „Gołąb”. Krzyknął: „Otaczają wieś!”. A do mnie: „Bierz wiadro i wyjdź za budynki! Zobacz czy tam nikogo nie ma!”. Zrobiłam tak jak powiedział. To był już wrzesień, jeszcze szarówka. Spojrzałam w lewo, w prawo… Nikogo nie zauważyłam. W kilka minut później „Ciemny” wyszedł z jednym ze swoich żołnierzy z naszego gospodarstwa. Szybkim marszem przez pole kierowali się w stronę lasu. Byli już w połowie drogi gdy z okolicy domostwa mojego przyszłego teścia zaczęli strzelać. Nie dostrzegłam ich wcześniej bo skryli się w zagajniku. „Ciemny” dostał w brzuch. Podobno wyjął jakieś papiery ze swojej torby, wręczył temu drugiemu i rozkazał uciekać. Leżał jeszcze przez jakiś czas… Strzelał z pistoletów do zbliżających się żołnierzy z obławy. Później podsunął sobie pistolet pod brodę i strzelił. […].


Krzyż pamiątkowy na czochańskich łąkach w miejscu śmierci ppor. Tadeusza Narkiewicza „Ciemnego” 6 września 1947 roku.

Podporucznik Tadeusz Narkiewicz „Ciemny” dwukrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych poległ żołnierską śmiercią podczas próby przebicia się rankiem 6 września 1947 roku. Wybrał śmierć z własnej ręki nie chcąc wpaść w łapy wszechwładnego „resortu”. Z przekazu rodzinnego wynika, że nagie zwłoki komendanta „Ciemnego” UB-owcy wrzucili na furmankę i powoli – tak, aby wszyscy mieszkańcy mijanych wiosek mogli zobaczyć martwego – przewieźli do Zambrowa. Nie wiadomo co UB zrobił z ciałem poległego. Na pewno zwłoki wrzucono do jakiegoś dołu; być może nawet w Zambrowie o czym może świadczyć krótka relacja aresztowanego wówczas Lucjana Czochańskiego, który asystował przy zakopywaniu zwłok. Represje i prześladowania nie ominęły jego rodziny. Ojciec Konstanty w maju 1947 roku został aresztowany i skatowany przez UB-owkich zbirów w Łapach. W obawie przed represjami rodzina musiała ukrywać się i wyjechać aż na Mazury do miejscowości Korsze. Wiosną 1948 roku Matkę Tadeusza, Jadwigę Narkiewicz zatrzymało UB w celu zmuszenia jej do zdradzenia nazwisk gospodarzy, którzy pomagali Jej rodzinie. Dzielna kobieta nie wydała nikogo… Szykany dotykały członków rodziny jeszcze wiele lat później. Siostra Tadeusza, pani Wiesława Łapińska zapamiętała jak w połowie lat 50. uzasadniono odmowę przyznania jej nagrody w urzędzie, w którym była zatrudniona: „Siostrze bandyty się nie należy!”. Po Tadeuszu nie zostało zbyt wiele materialnych pamiątek. Ot, kilka zdjęć i krótki list napisany różową kredką przez wiele lat przechowywany w tajnej skrytce przez Rodziców. Nie ma tego zbyt wiele ale pozostała pamięć… O człowieku, który pomimo młodego wieku posiadał  mocny, wewnętrzny rys niezłomności. Do samego końca.

Czochanie-Góra, 4 września 2016 roku. Miejsce śmierci ppor. Tadeusza Narkiewicza „Ciemnego” po uroczystościach w 69. rocznicę Jego śmierci.

Robert Radzik

 

Robert Radzik, ur. w 1969 r.
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW.
Tematyką podziemia niepodległościowego zajmuje się od początku lat 90.
Od kilku lat swoje badania koncentruje na dziejach podziemia NSZ/NZW
na północnym Mazowszu (Okręg XVI NZW) i Białostocczyźnie (Okręg XV).
Członek redakcji Kwartalnika „Wyklęci”.

Artykuł pierwotnie ukazał się na stronie internetowej
Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce*

* Dziękuję autorowi – p. Robertowi Radzikowi oraz p. Jackowi Karczewskiemu – dyrektorowi Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce za zgodę na publikację artykułu.