67. rocznica śmierci por. "Jastrzębia"

67. rocznica śmierci por. Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia"

…Nie dajmy zginąć poległym.
Zbigniew Herbert


Por. Leon Taraszkiewicz "Jastrząb", "Zawieja" (1925-1947)

Dzisiaj, 3 stycznia 2014 roku, mija 67 lat od śmierci legendarnego dowódcy oddziału partyzanckiego Obwodu WiN Włodawa,
por. Leona Taraszkiewicza ps. "Jastrząb",
"Zawieja". Zmarł on w wyniku
ran odniesionych podczas ataku na grupę ochronno – propagandową "ludowego" WP
stacjonującą w Siemieniu.

Po
akcji w Okalewie [w trakcie odwrotu z Radzynia Podlaskiego], nocą z 1
na 2 stycznia 1947 r., oddział wycofał się do kolonii Sarnów [gm.
Stanin, pow. łukowski], gdzie doszło do spotkania z oficerami
radzyńskiego Obwodu WiN, zastępcą Jerzego Skolińca „Kruka” – Januszem
Traczem „Kłosem” oraz z komendantem placówki Miłków [gm. Siemień, pow.
radzyński] Józefem Stanisławskim „Trutniem”. Podczas narady podjęto
decyzję o rozbiciu, liczącego 29 żołnierzy, oddziału „ludowego” WP
stacjonującego w Siemieniu [pow. radzyński]. Wieczorem 2 stycznia 1947
r. partyzanci ruszyli do akcji, która okazać się miała jedną z
najtragiczniejszych w historii oddziału.

Zdecydowano się na
podejście grupą czołową do budynku szkoły, w którym kwaterowali
żołnierze i wezwanie ich do złożenia broni. Na wypadek oporu zastosowano
manewr okrążenia, który miała wykonać grupa „Żelaznego”. Początkowo
wszystko przebiegało zgodnie z planem. Obie grupy zajęły stanowiska.
Pierwsza pod osobistym dowództwem „Jastrzębia”, udając oddział wojska,
zaczęła zbliżać się w kierunku budynku szkoły, w którym kwaterowali
żołnierze KBW. Tuż przed samym budynkiem grupa została zatrzymana przez
wartownika. Dalej wydarzenia potoczyły się błyskawicznie. Po krótkiej
wymianie ognia budynek szkoły został zdobyty przez partyzantów,
żołnierzy rozbrojono. Partyzanci rozstrzelali komendanta grupy ochronno –
propagandowej, sierż. Stefana Rabendę, kaprala Magdziaka za to, że miał
ordery „za walkę z bandami”, strzelca Hamala, gdyż telefonował po pomoc
do UB do Parczewa i Radzynia oraz strzelca Uruska, gdyż powiadomił
dowódcę o zbliżaniu się partyzantów. Następnie partyzanci wyprowadzili
żołnierzy na zewnątrz, zdjęli z nich mundury i kazali położyć się na
ziemi. „Żelazny” wygłosił przemówienie, w którym nawoływał żołnierzy do
przyłączenia się do partyzantki. Atakujący, oprócz mundurów, zdobyli 3
rkm, 21 PPSz i 4 kb. Akcja rozpoczęła się o godz. 1.00 i trwała 45
minut. Jedynym poszkodowanym wśród partyzantów był dowódca oddziału Leon
Taraszkiewicz „Jastrząb”. Został on ciężko ranny w brzuch, w wyniku
czego po kilku godzinach, podczas transportowania go przez Janusza
Tracza „Kłosa” na placówkę terenową, zmarł 3 stycznia 1947 r.

Do
dzisiaj nie są do końca jasne okoliczności ranienia „Jastrzębia”. Według
jednej z wersji, został on postrzelony przez domniemanego agenta UB o
ps. „Bolek”-„Łapka” [N.N.], ulokowanego w oddziale. Śledztwo
przeprowadzone przez brata dowódcy ppor. Edwarda Taraszkiewicza
„Żelaznego” miało potwierdzić te podejrzenia i niedługo później agent
został zlikwidowany.
Wersja ta budzi jednak spore wątpliwości, choćby
w świetle raportu Naczelnika Wydziału I Departamentu III MBP mjr.
Łanina z dnia 10 stycznia 1947 r., w którym pisał on:

[…]
kiedy banda podeszła pod budynek zajmowany przez grupę ochronną KBW z
Bydgoszczy, „Jastrząb” rozkazał wszystkim bandytom rozsypać się w
tyralierę i lec na ziemi, a sam podszedł do wartownika na odległość paru
metrów. Na krzyk wartownika „stój, kto idzie” „Jastrząb” odpowiedział
„Wojsko Polskie”. Wartownik zapytał wtedy o hasło, na co „Jastrząb” nie
odpowiedział nic i począł się zbliżać do wartownika. Wtedy wartownik
otworzył ogień z PPsz i trafił 4-ma kulami w brzuch „Jastrzębia”, z
których dwie przeszły na wylot, a dwie pozostały w ciele. Bandyci widząc
rannego „Jastrzębia” rzucili się do szturmu, zamordowali wartownika i
pierwszym impetem zdobyli budynek mordując komendanta ochrony i dwóch
jeszcze żołnierzy, resztę rozbroili i rozmundurowali do bielizny.

Podobnie
zapamiętał to zdarzenie, biorący udział w tej akcji, Jan Jarmuł „Wąż”,
który tak relacjonował okoliczności ranienia swojego dowódcy:

[…]
Zawsze Leon pierwszy, w każdej akcji… nie to, że ludzi posyłał – on
pierwszy szedł. Wartownik stał przy szkole na warcie i on [„Jastrząb”]
krzyczy do wartownika „ręce do góry” (to słyszeliśmy). Wartownik do
strzału się mierzy… i równocześnie jeden drugiego trzasnął. Ten
wartownik Leona tu [po brzuchu] przejechał, a Leon jego na śmierć
położył… wymiana strzałów była. Ja to tak widziałem….


Por. Leon Taraszkiewicz "Jastrząb" (1925-1947). Zdjęcie ze stycznia 1946 r.

3
stycznia 1947 r. zginął, obdarzony niebywałą fantazją, najprawdziwszy
zagończyk oraz jeden z najwybitniejszych dowódców partyzanckich
antykomunistycznego podziemia w Polsce po 1944 r. Por. "Jastrząb"
pochowany został na cmentarzu w
Siemieniu.

Dzięki temu, że jego koledzy zrobili to potajemnie, jako jeden z
nielicznych dowódców antykomunistycznego podziemia spoczywa we własnej
mogile w poświęconej ziemi, choć do 1990 r. na prostym brzozowym krzyżu
mógł widnieć jedynie tajemniczy napis "Leon". Dopiero 30 czerwca 1991 r.
odbył się powtórny uroczysty pogrzeb i poświęcenie grobu por. Leona
Taraszkiewicza "Jastrzębia".


Styczeń 1946 r. Część oddziału por. „Jastrzębia”. Dowódca siedzi przy rkm-ach.

Kułaków [gm. Wołoskowola], 15 lutego 1946 r. Przy trumnie poległego trzy dni wcześniej, podczas starcia pod Marianką, Józefa Piaseckiego „Sokoła”, stoją od lewej: N.N., Jan Grzywaczewski, N.N., Franciszek Grzywaczewski, Stanisław Dembiński „Bąk”, Leon Taraszkiewicz „Jastrząb” (oznaczony cyfrą 1), N.N., Walenty Sołoń „Szpula”, Piotr Kwiatkowski „Dąbek”, Edward Taraszkiewicz „Grot”, „Żelazny”. Siedzą od lewej: Ryszard Jakubowski „Kruk”, Zdzisław Kogut „Ryś”, Piotr Popielewicz „Tygrys”, Antoni Gliński „Kruk”, Wacław Kondracki „Sybirak”.

Grób por. Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia" na cmentarzu w Siemieniu.

62
lata od śmierci por. "Jastrzębia" i 58 lat po śmierci jego brata ppor.
"Żelaznego", postanowieniem z dnia 20 sierpnia 2009 r. Prezydent
Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński nadał pośmiertnie obu braciom,
legendarnym dowódcom oddziału partyzanckiego Obwodu WiN Włodawa – por.
Leonowi Taraszkiewiczowi ps. "Jastrząb" i ppor. Edwardowi
Taraszkiewiczowi ps. "Żelazny", Krzyże Wielkie Orderu Odrodzenia Polski, Polonia Restituta.

Te,
jedne z najwyższych polskich odznaczeń państwowych, nadane za wybitne
zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej, odebrała w imieniu
poległych dowódców ich siostra Pani Rozalia Taraszkiewicz – Otta w dniu
25 września 2010 r.


Rozalia Tarszkiewicz-Otta, siostra por. "Jastrzębia" i ppor. "Żelaznego", 25 IX 2010 r.

GLORIA VICTIS !!!

Z racji tej smutnej rocznicy chciałbym przypomnieć trzy z wielu [kalendarium działań bojowych, część: 1>, 2>, 3>],
najbardziej spektakularne akcje, jakie wykonał oddział pod dowództwem
por. "Jastrzębia" w 1946 r., a mianowicie zajęcie Parczewa, atak na Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego we
Włodawie i bitwę pod Świerszczowem. Wprawdzie była jeszcze
bezprecedensowa akcja uprowadzenia rodziny B. Bieruta, ale o tym można
przeczytać tutaj:

Więcej
o walce por.
Leona
Taraszkiewicza "Jastrzębia"
i jego brata ppor. Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego" czytaj:

Strona główna>
Wsparcie>