66. rocznica śmierci ppor. "Żelaznego"

…Nie dajmy zginąć poległym.
Zbigniew Herbert

Ppor. Edward Taraszkiewicz "Żelazny"

66
lat temu, 6 października 1951 roku, we wczesnych godzinach rannych
Grupa Operacyjna "Włodawa", w składzie dwóch batalionów KBW, wzmocniona
funkcjonariuszami WUBP Lublin i PUBP Włodawa (ok. 600 osób), okrążyła
znajdujące się w Zbereżu nad Bugiem [pow. Włodawa]
zabudowania Teodora Kaszczuka, w których kwaterował ostatni dowódca
oddziału partyzanckiego Obwodu WiN Włodawa ppor. Edward Taraszkiewicz
"Żelazny" wraz z trzema żołnierzami: Józefem Domańskim "Łukaszem",
Stanisławem Marciniakiem "Niewinnym" i Stanisławem Torbiczem "Kazikiem".

Ppor. Edward Taraszkiewicz "Grot", "Żelazny", "Tomasz". Zima 1946/1947.

W
trakcie zamykania linii okrążenia "Żelazny" podjął próbę przebicia się
przez kordon obławy. Ostrzeliwując się, partyzanci przerwali pierwszą
linię okrążenia, po czym napotkali stojące przy drodze samochody KBW.
Podchodząc do szoferów podali się za pracowników UB, co zdezorientowało
żołnierzy i pozwoliło na ich obezwładnienie. "Żelazny" kazał jednemu z
nich wywieźć poza zasięg obławy, jednak ten skierował samochód wprost na
operującą w pobliżu 2. kompanię KBW oraz sztab dowodzenia operacją.
Dojeżdżając do miejsca postoju dowództwa szofer uspokoił "Żelaznego", że
jest tutaj tylko kilku żołnierzy, następnie nagle zatrzymał samochód i
wyskakując z niego krzyknął: „ognia, w samochodzie banda!”... [google maps]

Czerwiec
1947. Od lewej: Henryk Wybranowski "Tarzan" († 6 XI 1948), Edward
Taraszkiewicz "Żelazny" († 6 X 1951), Mieczysław Małecki "Sokół" († 11
XI 1947), Stanisław Pakuła "Krzewina" (skazany na wieloletnie
więzienie).


Edward
Taraszkiewicz ps. „Grot”, „Żelazny”, „Tomasz”, zdjęcie wykonane w
Jagodnie (gm. Ludwin, pow. Lubartów) przez Zygmunta Bejstera na początku
maja 1951 r.


W trakcie
krótkiego starcia, jakie się wywiązało, polegli "Żelazny" i "Kazik".
Ujęto ciężko rannego "Łukasza" i „Niewinnego". Podczas ostrzału
zabudowań, w których ukrywali się partyzanci, zostali zabici gospodarze –
Teodor i Natalia Kaszczuk. Ze strony komunistów zginął jeden oficer i
trzech żołnierzy KBW, jeden oficer WUBP, rannych zostało czterech
żołnierzy KBW.

Zbereże
(pow. Włodawa). Miejsce ostatniej walki ppor. "Żelaznego". Zdjęcie
wykonane przez UB po tragicznych wydarzeniach 6 X 1951 r. Między domami
widoczna droga, którą próbowali się przebić "Żelazny" i jego ludzie. Po
prawej stronie widoczny dom sędziego Dremlaka (stoi do dziś). Czerwonym
krzyżykiem oznaczono przybliżone miejsce śmierci ppor. Edwarda
Taraszkiewicza "Żelaznego", w którym obecnie stoi pamiątkowa kapliczka.
[kliknij w zdjęcie aby powiększyć].

Obecny widok drogi i domu sędziego Dremlaka. Dom z lewej strony już nie istnieje.

Zbereże (pow. Włodawa). Obecny widok miejsca rozlokowania sztabu Grupy Operacyjnej i śmierci ppor. "Żelaznego".

Po
likwidacji oddziału na podstawie zeznań zatrzymanych aresztowano
kilkadziesiąt osób, które pomagały „Żelaznemu". 7 października 1951 r.
aresztowano Romana Dobrowolskiego „Ostrożnego", u którego znaleziono
archiwum oddziału. W pokazowym procesie na sesji wyjazdowej w Urszulinie
skazano go na śmierć i 3 grudnia 1951 r. zamordowano w więzieniu na
Zamku w Lublinie. Jego siostra Janina Dobrowolska skazana została na 12
lat więzienia.

Roman
Dobrowolski ps. "Ostrożny", współpracownik oddziału „Żelaznego”,
aresztowany 7 października 1951 r., skazany na śmierć i 3 grudnia 1951
r. zamordowany na Zamku w Lublinie.

"Łukasz" i "Niewinny"
14 sierpnia 1952 r. zostali skazani przez Wojskowy Sąd Rejonowy w
Lublinie, na sesji wyjazdowej we Włodawie, na karę śmierci. Wyroki
wykonano 12 stycznia 1953 r. w więzieniu na Zamku w Lublinie. W tym
samym procesie na karę śmierci skazana została Regina Ozga "Lilka",
której wymiar kary zamieniono na dożywotnie więzienie. Za współpracę z
oddziałem "Żelaznego" skazano również trzech braci Kaszczuków:
Stanisława – na karę dożywotniego więzienia; Józefa – na karę 12 lat
więzienia, i Bronisława – na karę 10 lat więzienia.

Józef Domański "Łukasz", zamordowany 12 I 1953 r.

Stanisław Marciniak "Niewinny", zamordowany 12 I 1953 r.

Ten
krótki opis ostatnich akordów wieloletniej walki "Żelaznego" i jego
ludzi z komunistami to siłą rzeczy suche fakty. Nie pozwalają zrozumieć,
co czuli ci walczący do końca, bez nadziei na zwycięstwo, żołnierze
sprawy wolności. Być może choć trochę pomocne w tym będą wyjątki z listu
"Żelaznego" do siostry Rozalii napisanego na początku 1951 r., a więc
kilka miesięcy przed śmiercią:

[…]
Gdy przypomnę sobie tylu kolegów i naszych najlepszych ludzi, którzy nam
pomagali i których kości popróchniały, mimowolnie mnie dławi, a dla
przykładu przytoczę niektóre fakty i szczegóły. W roku 1946 grupa nasza
liczyła 48 ludzi, dziś z nich zostałem tylko sam jeden, wszyscy niemal
złożyli swe młode życie na szali Ojczyzny. Wszystkie grupy, które
operowały w tym czasie na terenie Lubelszczyzny spotkał taki sam los i
koniec. Ci, co zostali, to tylko jednostki, które tylko cudem Bożym żyją
i dalej niosą sztandary swoich rozbitych oddziałów.
[…]. Jakiego
trzeba hartu ducha i sił, aby ludzie tacy jak my mogli w tak okropnych
warunkach pracować, a praca, którą wykonaliśmy, to praca bezcenna, która
obecnie nie ma znaczenia, lecz z chwilą wybuchu będzie na pewno miała
znaczenie bardzo duże. Czy to jest praca dla swoich własnych korzyści?
Na pewno nie!
[…]. O ile żyję
do tej pory, przypisuję to łasce najwyższego Boga. Inny człowiek na
moim miejscu, mając broń i będąc w takim podziemiu, na pewno stałby się
wykolejeńcem, jednak gdy chodzi o mnie, to zawsze gorąco Boga proszę w
codziennym różańcu, by mi dał siłę wytrwać w tej ciężkiej pracy i
trudach, który dźwigam na swych barkach. Widocznie Bóg dobry iskierkę
łaski
[ma] dla mnie, bo naprawdę przez tyle lat walki ręce moje nie splamiły się niczym brudnym czy czyjąś krzywdą.[…].

Do dziś miejsca pochówku „Żelaznego" i zdecydowanej większości jego podkomendnych pozostają nieznane.

Ppor.
"Żelazny" poległ mając 30 lat, z których 6 poświęcił na bezkompromisową
walkę z komunistycznym zniewoleniem, najpierw jako z-ca dowódcy w
oddziale swojego brata por. Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia", a po jego śmierci 3 I 1947 r. dowodząc pozostałymi u jego boku straceńcami.
Przez
pół wieku komuniści, by zniszczyć pamięć o braciach Taraszkiewiczach i
ich żołnierzach, piórami usłużnych propagandzistów i literatów zrobili z
nich pospolitych bandytów, patologicznych morderców. Dopiero po 1989 r.
powoli zaczęła przebijać się do opinii publicznej prawda o tych
ostatnich bohaterach Antykomunistycznego Powstania, lecz nawet w wolnej
Polsce potrzeba było prawie 20 lat by mogli zostać upamiętnieni tak jak
na to zasłużyli – okazałym pomnikiem w reprezentacyjnym miejscu ich rodzinnej Włodawy, wybudowanym dzięki staraniom Fundacji „Pamiętamy”. [google maps]

Swoistym
dopełnieniem elementarnej sprawiedliwości i oddaniem im hołdu było
nadanie przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego,  postanowieniem z dnia
20 sierpnia 2009 r. „za wybitne zasługi dla niepodległości
Rzeczypospolitej Polskiej”, pośmiertnie obu braciom – „Jastrzębiowi” i „Żelaznemu” – Krzyży Wielkich Orderu Odrodzenia Polski – Polonia Restituta,
jednego z najwyższych polskich odznaczeń państwowych. 25 września 2010
r. w imieniu dowódców odebrała je ich siostra, Pani Rozalii
Taraszkiewicz – Otta.

Rozalia Tarszkiewicz-Otta, siostra por. "Jastrzębia" i ppor. "Żelaznego", 25 IX 2010 r.

28 września 2012 r. na ścianie budynku Urzędu Miejskiego w Parczewie odsłonięto mural poświęcony Żołnierzom Wyklętym z oddziału ppor. Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego".
Uroczystość uświetnił swoją obecnością mjr Stanisław Pakuła "Krzewina",
jeden z bohaterów, którego wizerunek upamiętniono na muralu, a zarazem
adiutant i ostatni żyjący żołnierz ppor. "Żelaznego".

[kliknij w zdjęcie aby powiększyć]

[kliknij w zdjęcie aby powiększyć]
16 lipca 2017 r. we Włodawie odbyły się uroczystości pogrzebowe ppor. Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia. Jego szczątki wydobyto 28 listopada 2016 r. w czasie prac ekshumacyjnych na cmentarzu parafialnym w Siemieniu. Informację o ich identyfikacji podano do publicznej wiadomości 21 kwietnia 2017 r. Dowódcę
oddziału partyzanckiego Wolność i Niezawisłość Obwodu Włodawa pochowano na
Cmentarzu Wojennym we Włodawie, przy ul. Lubelskiej, ok. 300 m od jego
rodzinnego domu.
Miejsce spoczynku ppor. "Jastrzębia" jest również symboliczną mogiłą jego brata i zastępcy
ppor. Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego", którego miejsce pochówku jak
dotąd pozostaje nieznane.


Włodawa, ul. Lubelska, Cmentarz
Wojenny Żołnierzy Wojska Polskiego – miejsce spoczynku ppor. Leona
Taraszkiewicza "Jastrzębia" i symboliczna mogiła jego brata i zastępcy
ppor. Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego", którego miejsce pochówku jak
dotąd pozostaje nieznane.
GLORIA VICTIS !!!

Poniżej
zdjęcia wykonane przez bandytów z UB 6 października 1951 r. na 
dziedzińcu PUBP we Włodawie. Leżą zabici: Stanisław Torbicz "Kazik" (z
lewej) i Edward Taraszkiewicz "Żelazny" (z prawej). W środku siedzi
Stanisław Marciniak "Niewinny", skazany na karę śmierci, zamordowany
wraz z Józefem Domańskim "Łukaszem" 12 stycznia 1953 r. w więzieniu na
Zamku w Lublinie.





Stanisław Torbicz ps. "Kazik". Pośmiertne zdjęcie wykonane przez UB. Na czole widoczna rana po kuli.

Pośmiertne
zdjęcie ppor. Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego", wykonane na
dziedzińcu PUBP we Włodawie 6 X 1951 r. Na ciele widoczny (na granicy
zawinięcia koszuli) ślad po kuli, która go zabiła.

Z racji
tej tragicznej rocznicy zapraszam do lektury opowieści przybliżającej
okoliczności, które doprowadziły do osaczenia i śmierci ppor.
„Żelaznego”:

Więcej
o walce ppor. Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego" i jego brata Leona
Taraszkiewicza "Jastrzębia" czytaj w kategorii Im poświęconej:
Czytaj również:

Strona główna>
Prawa autorskie>