Ostatnia walka oddziału "Puszczyka"

65. rocznica śmierci por. Wacława Grabowskiego "Puszczyka" i jego żołnierzy

…Nie dajmy zginąć poległym.
Zbigniew Herbert

Oficer Wojska Polskiego nie poddaje się wrogom Polski!
ostatnie słowa por. "Puszczyka" do UB-eków,
wzywających go do złożenia broni 5 VII 1953 r.


Por. Wacław Grabowski "Puszczyk" (1916-1953)

65 lat temu, 5 lipca 1953 roku, w walce z 1300-osobową obławą UB-KBW we wsi Niedziałki
zginał dowódca ostatniego patrolu Narodowego Zjednoczenia Wojskowego
działającego na Mazowszu północnym, por. Wacław Grabowski "Puszczyk".
Wraz z nim, podczas próby przebicia się przez pierścień okrążenia,
poległo sześciu jego żołnierzy.


Żołnierze NZW z patrolu por. Wacława Grabowskiego "Puszczyka" polegli w walce stoczonej 5 lipca 1953 r. z 1300-osobową grupą operacyjną UB-KBW we wsi Niedziałki na Mazowszu.
Od lewej leżą: Henryk Barwiński "August", Kazimierz Żmijewski "Jan",
Lucjan Krępski "Jastrząb", Feliks Gutkowski "Gutek", Piotr Suwiński
"Stanisław", por. Wacław Grabowski "Puszczyk", Antoni Tomczak "Malutki".
Zdjęcie wykonane przez UB.


Zdjęcie przedwojenne. Pierwszy z prawej (zaznaczony) stoi gimnazjalista Wacław Grabowski, późniejszy por. "Puszczyk".

Wacław Grabowski urodził się 10 grudnia 1916 r. w rodzinie zarządcy majątku Krępa (pow. Mława).
W okresie nauki w szkole średniej działał w harcerstwie. Uczestniczył w
wojnie obronnej 1939 r. W okresie okupacji niemieckiej był żołnierzem
ZWZ-AK w Obwodzie Mława. Służbę w oddziałach partyzanckich rozpoczął już
w 1943 r. Służył w Kedywie (Kierownictwo Dywersji) Armii Krajowej i oddziale partyzanckim ppor. Stefana Rudzińskiego "Wiktora".
Po wejściu Armii Czerwonej działał w strukturze Ruchu Oporu Armii
Krajowej (ROAK) w ramach batalionu "Znicz" dowodzonego przez kpt. Pawła
Nowakowskiego "Łysego" (uczestniczył m.in. w udanej akcji z 2/3 czerwca 1945 r. na PUBP w Mławie, w wyniku której uwolniono 32 więźniów oraz zastrzelono 4 UB-eków).

Ppor. Stefan Rudziński "Wiktor"

Po rozwiązaniu oddziału w 1945 r. (tzw. "akcja rozładowywania lasów"Jana Mazurkiewicza "Radosława") "Puszczyk" zdołał przedostać się do amerykańskiej strefy okupacyjnej w Niemczech. Przez pewien czas służył w Polskich Kompaniach Wartowniczych.
Stwierdził jednak, iż jego "miejsce jest w Polsce" i powrócił do kraju.
Ponownie podjął działalność konspiracyjną, organizując nieduży oddział
partyzancki operujący w powiatach Mława, Przasnysz, Działdowo i Ciechanów.

Wacław Grabowski "Puszczyk" dowodził samodzielnym oddziałem wchodzącym prawdopodobnie w skład 16 Okręgu NZW. Po jego likwidacji nawiązał kontakt z Mieczysławem Dziemieszkiewiczem "Rojem".
Dwaj podkomendni por. "Puszczyka" – Piotr Grzybowski "Jastrząb" i
Lucjan Krępski "Rekin" – zostali skierowani w kwietniu 1951 r. jako
wzmocnienie grupy st. sierż. "Roja", jednak po jego śmierci w obławie
dnia 13/14 kwietnia 1951 r. "Jastrząb" i "Rekin" powrócili do
macierzystego oddziału.

Grupa "Puszczyka", działająca w latach 1947–1953, nastawiona była na dotrwanie
do zmiany sytuacji politycznej w Polsce i ograniczała swą aktywność do
niezbędnej samoobrony i akcji aprowizacyjnych. Głośnym  wyczynem
"Puszczyka" było m.in. przebicie się przez zasadzkę bezpieki w
październiku 1952 r. w okolicach Konopek (od jego kul padło dwóch
oficerów MBP i żołnierz KBW). Od jesieni 1951 r. oddział nie prowadził
już żadnych działań dywersyjnych, będąc typową "grupą przetrwania".

Wycinek mapy okolicy, w której ukrywał się "Puszczyk" i jego żołnierze w 1953 r.

Do
jesieni 1952 r. ukrywał się w przygotowanym uprzednio bunkrze w
powiecie działdowskim, a po jego zlokalizowaniu przez resort
bezpieczeństwa przeszedł w okolice Mławy, gdzie do lata 1953 r.
"melinował" w kolonijnych gospodarstwach miejscowości Niedziałki, u
rodzin: Marianny Jeziorskiej, Stanisława Adamczyka i Zygmunta
Klimaszewskiego. Ostatnią bazą "Puszczyka" stała się właśnie wioska
Niedziałki (gm. Turza
Mała), gdzie jego grupa przez wiele miesięcy ukrywała się w
gospodarstwie rodziny Jeziorskich.

W ramach poszukiwań por.
"Puszczyka" i jego żołnierzy w 1953 r. rozpracowanie prowadzone przez
bezpiekę objęło 67 osób, głównie zamieszkałych w pow. Mława (ale także w
pow. Przasnysz i Ciechanów). Przełom nastąpił zupełnie nieoczekiwanie.
Donos o miejscu pobytu partyzantów w gospodarstwie Jeziorskich złożył
jeden z mieszkańców wsi Niedziałki  Wacław  Głuszek,  będący 
współpracownikiem  resortu  bezpieczeństwa  (oznaczonym pseudonimem 
"N-20").  Rankiem  5  lipca  1953  r.  agent  odwiedził  kwaterę 
partyzancką, pod pozorem przyniesienia „leśnym” kilograma słoniny. W
rzeczywistości chodziło o potwierdzenie, czy „Puszczyk” i jego żołnierze
nie zmienili miejsca pobytu.

W tym czasie Niedziałki były już
okrążone przez 1300 żołnierzy KBW wspomaganych przez funkcjonariuszy UB i
MO. Oddziały uczestniczące w operacji zajęły stanowiska po cichu,
jeszcze w nocy z 4 na 5 lipca samochody, którymi je przywieziono,
zatrzymały się kilka kilometrów od wsi, tak by nie było słychać szumu
silników. Akcję ubezpieczały dwa pojazdy pancerne określane jako
„tankietki” oraz działko 45 mm. Gdy agent potwierdził mocodawcom z UB,
że „Puszczyk” nadal jest w swej kwaterze, można było rozpocząć operację.
Rola denuncjatora została jednoznacznie wyjaśniona w dokumentacji
wytworzonej przez bezpiekę. W październiku 1953 r. naczelnik Wydziału
III WUBP w Warszawie kpt. Eugeniusz Głowacki tak scharakteryzował
przebieg całego zdarzenia:

W dniu 4 VII 1953 r. do PUBP Mława zgłosił się ob. Głuszek Wacław,
zamieszkały Niedziałki, gm. Turza Mała, pow. Mława, działkowicz,
posiada działkę z dzierżawy w ilości 5 ha, bezpartyjny, żonaty.
Wymieniony ob. zameldował, iż w m. Niedziałki w dwóch gospodarstwach
przebywa banda
[sic!– oddział] w sile siedmiu, uzbrojona w broń
krótką i automatyczną. Na podstawie złożonego zameldowania przez ob.
Głuszka – przy udziale wojska KBW w dniu 5 VII
[19]53 r. przeprowadzona została operacja p[rzeciw]ko bandzie, na czele której stał Grabowski Wacław ps. „Puszczyk”. W wyniku przeprowadzonej operacji cała banda […] została
zlikwidowana, przy bandytach zdobyto 14 jednostek broni krótkiej i
automatycznej oraz granaty i amunicję. Wymieniona banda
[sic! – oddział]
rekrutowała się z byłych członków AK i zlikwidowanych band. Prowadziła
ona działalność terrorystyczno-dywersyjną na terenie powiatów Mława,
Działdowo i Ciechanów, dokonując  w  latach  1945-1953  szeregu 
poważnych  mordów  i  napadów  rabunkowych, oraz w ostatnich latach
[19]49-[19]53 uprawiali wrogą propagandę p[rzeciw]ko Polsce Ludowej i jej sojusznikom, a szczególnie p[rzeciwko] Związkowi Radzieckiemu, werbując jednocześnie nowych członków band.


Charakterystyka
oddziału por. Wacława Grabowskiego "Puszczyka", "Chudego" wytworzona
przez funkcjonariuszy PUBP w Mławie 19 X 1953 r.
[kliknij w dokument, aby powiększyć].

Jednostki
uczestniczące w operacji zostały ustawione w kilku liniach, tak by
partyzanci nawet w przypadku przedarcia się przez pierwszą tyralierę
obławy, nie zdołali się wymknąć „z kotła”. Wartę pełnił wówczas Henryk
Barwiński „August” i to on pierwszy zaalarmował oddział. „Puszczyk”
zarządził zajęcie stanowisk i przygotowanie się do walki na wypadek,
gdyby obława ogarnęła także partyzancką kwaterę. Nie znał rozmiarów
operacji i nie wiedział jeszcze, że jest dokładnie zlokalizowany.
Wojciech Jeziorski zapamiętał, iż z treści wydawanych przez
partyzanckiego dowódcę rozkazów wynika, że zamierzał on ostrzelać grupę
podchodzącą do gospodarstwa i błyskawicznie oderwać się od przeciwnika.
Jeziorski wspominał:

Dochodziła godzina 16.00, kiedy
jak za pociągnięciem różdżki czarodziejskiej, zboża zafalowały na całym
przedpolu, ale zamiast kłosów żyta ukazały się obserwującemu żołnierskie
hełmy. Była ich masa wokół zabudowań i ta masa hełmów szła ze
wszystkich stron w stronę naszej kwatery, a więc byliśmy  otoczeni. 
Wtedy  "Puszczyk"  zrozumiał,  że  ich  godzina  wybiła. 
[…] 
Mają  dwa wyjścia, poddać się lub śmierć. Ponieważ już dawno zespołowo
wybrali drugą alternatywę, wobec tego – W Imię Ojca i Syna i Ducha –
niech się dzieje wola Pana. Tyraliery zbliżały się, a z gardeł
atakujących dobiegło wezwanie – poddajcie się, jesteście otoczeni! Na to
diktum "Puszczyk" krzyknął w stronę swoich kolegów – chłopcy,
podpuszczać blisko! Ognia! Strzelać celnie, nie marnować naboi; – sam
skokami dotarł pod najbliższe wielkie drzewa, lipę i jesion, i stamtąd
rozpoczął krótkimi seriami z empi ostrzeliwać idących od strony
wschodniej żołnierzy. W odezwie strona atakująca przykryła ich
zmasowanym ogniem ze wszystkich stron. Dziwne, że się nawzajem, w tej
pierwszej fazie wymiany ognia, nie wystrzelali.

Pomimo
wezwań do złożenia broni, żaden z żołnierzy "Puszczyka" nie podniósł
rąk do góry. Pomimo tak wielkiej dysproporcji sił partyzanci podjęli
obronę, a nawet próbę przebicia, podczas której wszyscy padli w
krzyżowym ogniu broni maszynowej. Zginęli:

  • Antoni Tomczak "Malutki"
  • Henryk Barwiński "August"
  • Kazimierz Żmijewski "Jan"
  • Feliks Gutkowski "Gutek"
  • Piotr Grzybowski "Jastrząb"
  • Lucjan Krępski "Rekin"

Ostatni
poległ por. Wacław Grabowski "Puszczyk", który mimo dwukrotnego
zranienia zdołał przedrzeć się kilkaset metrów, aż do drogi
Kęczewo-Sarnowo. Ranny, ostrzeliwał się do końca. Wezwany przez
funkcjonariuszy UB do poddania się, miał odkrzyknąć komunistom:

Oficer Wojska Polskiego nie poddaje się wrogom Polski!

Po
wystrzelaniu amunicji do MP rzucił jeszcze  w stronę nacierających dwa
granaty i kilkakrotnie strzelił z pistoletu, po czym ostatni nabój
przeznaczył dla siebie. Walka trwała około godziny – o 17.00 strzały
ucichły. Ciężko rannych, konających „Augusta” i „Janka”, ubowcy zabrali
do szpitala w Mławie, gdzie zmarli na stole operacyjnym.

Por. Wacław Grabowski "Puszczyk"; zdjęcie pośmiertne wykonane przez PUBP w Mławie.

Denuncjatorowi 
wypłacono  „stosowne  wynagrodzenie”.  Naczelnik  Wydziału  III WUBP w
Warszawie podał w swym raporcie kwotę, która wydaje się zaskakująco
niska jak  za  doprowadzenie  do  śmierci  siedmiu  nieuchwytnych 
przez  lata  partyzantów.  Pisał mianowicie:

Ob. Głuszek Wacław za bezpośredni udział w likwidacji wyżej opisanej bandy otrzymał wynagrodzenie pieniężne w sumie 5000 zł.

4 sierpnia 1953 r. agent w  krótkim  oświadczeniu  pokwitował  otrzymaną  od  bezpieki  kwotę:

Otrzymałem od Woj[ewódzkiego] Urzędu Bezp[ieczeństwa] Publ[icznego] w Warszawie 5000 zł (pięć tysięcy złotych) za pomoc w likwidacji bandy [sic! – oddziału] "Puszczyka".

N-20


Pokwitowany
przez Wacława Głuszka (informatora o kryptonimie "N-20") odbiór kwoty
5000 zł za wydanie na śmierć por. "Puszczyka" i jego żołnierzy.

Ciała
zastrzelonych partyzantów zostały zabrane przez bezpiekę. W siedzibie
PUBP w Mławie zostały dokładnie obfotografowane – zbiorowo i
indywidualnie. Gdzie komuniści zakopali „Puszczyka” i jego żołnierzy –
nie wiadomo. Do dziś nie mają własnego grobu.

Broń por. "Puszczyka" i jego partyzantów zdobyta przez UB po likwidacji oddziału.

Na
mieszkańców wioski Niedziałki spadły surowe represje. Od razu, w dniu
likwidacji  „Puszczyka”,  bezpieka  aresztowała  Marię  Jeziorską  oraz 
gospodarzy  Stanisława Adamczyka (akowca z okresu okupacji niemieckiej)
i Zygmunta Klimaszewskiego, oskarżonych o udzielanie pomocy
partyzantom. Naczelnik Wydziału III WUBP w Warszawie raportował:
„Wszyscy ww. osoby aktywnie współpracowali z bandą, a szczególnie
Adamczyk, u którego banda wysłuchiwała audycji nadawanych przez «Głos
Ameryki». Wkrótce potem bezpieka aresztowała Wojciecha Jeziorskiego.
Oboje Jeziorskich skazano na 8 lat pozbawienia wolności, przy czym
Marianna Jeziorska zmarła 18 sierpnia 1955 r. w więzieniu MBP przy ul.
Rakowieckiej w Warszawie. Także Stanisława Adamczyka i Zygmunta
Klimaszewskiego skazano na kary 8 lat więzienia. Gospodarstwa Adamczyków
i Jeziorskich zostały „skonfiskowane przez państwo”. Gdy wyszli z
więzienia – nie mieli dokąd wrócić. Budynki zostały rozebrane. Dziś
tylko kępy drzew wskazują, gdzie stały obejścia będące schronieniem dla
ostatnich leśnych północnego Mazowsza.
Po  latach  w  miejscu 
ostatniej  walki  oddziału por. "Puszczyka"  jego  towarzysze  broni z
NZW i ROAK wznieśli pomnik – głaz pamiątkowy, uroczyście poświęcony i
odsłonięty w dniu 8 września 2001 r.

Obelisk
w miejscu śmierci por. "Puszczyka" i jego żołnierzy, odsłonięty i
poświęcony 8 września 2001 roku. Ufundowali go kombatanci, rodziny
poległych oraz mieszkańcy gmin Lipowiec Kościelny i Kuczbork.


Obelisk w miejscu śmierci por. Wacława Grabowskiego "Puszczyka" i jego żołnierzy.

Cmentarz w Lipowcu Kościelnym. Metalowy krzyż i tablica pamiątkowa na symbolicznej mogile por. "Puszczyka" i jego żołnierzy.

Tablica na krzyżu na cmentarzu w Lipowcu Kościelnym:
"Pamięci byłych żołnierzy AK-NZW poległych w dniu 5 lipca 1953 r. w
miejscowości Niedziałki w obronie honoru narodu i godności własnej oraz
wolności nie tylko własnej".

Ostatnimi partyzantami
antykomunistycznego podziemia na północnym Mazowszu, którzy zginęli w
walce z komunistami byli Kazimierz Dyksiński "Kruczek" oraz Leon Malicki
"Zygmunt". Po wkroczeniu Sowietów byli żołnierzami ROAK (Ruch Oporu
Armii Krajowej), a następnie 11. Grupy Operacyjnej NSZ. "Kruczek" został
aresztowany 3 stycznia 1947 r. i skazany na karę śmierci. W nocy po
ogłoszeniu
wyroku uciekł z więzienia i dołączył do oddziału por. Franciszka Majewskiego "Słonego".
W październiku 1947 r. wraz z oddziałem wszedł w skład XXIII Okręgu
Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Po rozbiciu struktur NZW ukrywał
się wraz z Leonem Malickim "Zygmuntem". Partyzanci zostali wydani przez
agenta UB "Kaszuba" – człowieka, u którego się ukrywali. 10 czerwca 1954
r., osaczeni przez obławę UB we wsi Będzymin w pow. Sierpc, podjęli swoją ostatnią walkę.
Tak
opisał to wydarzenie w raporcie skierowanym do naczelnika Wydziału I
Departamentu III MBP naczelnik Wydziału III WUBP w Warszawie:

[…] O
godz. 17.30 zabudowania agenta "Kaszuby" oraz przyległe budynki
należące do sąsiadów agenta zostały okrążone. Do środka weszła grupa
szturmowa, która została ostrzelana przez bandytów i obrzucona granatami
[…] Bandyci zostali wyparci z budynków na odkryte pole, nie
orientując się, że są okrążeni przez obstawę, zostali przykryci ogniem i
w tym momencie Malicki Leon ps. "Zygmunt", będąc rannym strzelił sobie w
głowę z własnego pistoletu, natomiast bandyta Dyksiński Kazimierz ps.
"Kruczek" podłożył pod siebie granat, który eksplodował pozbawiając go
życia.
[…].

Do dziś miejsca pochówków ostatnich partyzantów Mazowsza, jak i wielu innych, pozostają nieznane.
GLORIA VICTIS !!!

Więcej na temat por. Wacława Grabowskiego "Puszczyka" czytaj:

Strona główna>
Prawa autorskie>