„Parczew 1946. Powojenne rozrachunki” – oglądaj online!

„Parczew 1946. Powojenne rozrachunki” – dokument online!

[kliknij w obrazek, aby obejrzeć film na stronie TVP3 Lublin]

Zapraszam do obejrzenia online, na stronie TVP3 Lublin, filmu dokumentalnego „Parczew 1946. Powojenne rozrachunki” w reżyserii Bogny Bender-Motyki, opowiadającego o wydarzeniach z 5 lutego 1946 r., kiedy to oddział partyzancki Obwodu WiN Włodawa, pod dowództwem ppor. Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia”, na kilka godzin opanował Parczew, zamieszkały wówczas w przeważającej części przez społeczność żydowską.

Na temat wydarzeń w Parczewie 5 lutego 1946 r. więcej czytaj w artykule:

 

Strona główna>

 

72. rocznica śmierci kpt. „Salwy”

Uroczystości w 72. rocznicę śmierci kpt. Jana Dubaniowskiego „Salwy”
 
…Nie dajmy zginąć poległym.
Zbigniew Herbert

Jan Dubaniowski, zdjęcie z 1942 r. (archiwum rodzinne).
 
27 września 1947 roku, poległ w walce z obławą UB kpt. Jan Dubaniowski ps. „Salwa”, dowódca oddziału partyzanckiego „Żandarmeria”, który  w latach 1945–1947 należał do najbardziej aktywnych jednostek partyzanckich antykomunistycznego podziemia w Krakowskiem. Faktycznie będąc oddziałem poakowskim, od 1945 r. konsekwentnie uznawał swą przynależność do Narodowych Sił Zbrojnych. Po śmierci dowódcy część jego żołnierzy walczyła z komunistami do 1951 roku.

Kpt. Jan Dubaniowski „Salwa” (1912-1947)
 
Tegoroczne uroczystości rocznicowe odbędą się w dniach 15-16 września w Zakliczynie i Rudzie Kameralnej. W tym roku w sobotę w ratuszu zostanie wyświetlony film dokumentalny w reż. Krzysztofa Brożka pt. Salwa i Salwowcy. Film miał premierę 27 lutego 2019 r. w Muzeum AK w Krakowie, następnie ruszył w drogę szlakiem walk oddziału Salwy. Był prezentowany m.in. w Bochni, Łapanowie, Targowisku, Żegocinie, Nowym Sączu i Myślenicach.
 

Żołnierze oddziału kpt. Jana Dubaniowskiego „Salwy”. Dowódca stoi w środku.

Kapitan Jan Dubaniowski „Salwa” jako jeden z nielicznych dowódców antykomunistycznego podziemia posiada swój grób. Został pochowany na cmentarzu parafialnym w Zakliczynie (w powiecie tarnowskim, woj. małopolskie).

 
Stary grób kpt. Jana Dubaniowskiego „Salwy” na cmentarzu w Zakliczynie. Staraniem rodziny został on zdemontowany i w 2015 roku został wybudowany i poświęcony nowy nagrobek (zdjęcie poniżej).



Kpt. Jan Dubaniowski „Salwa”, zdjęcie powojenne (archiwum rodzinne).


Grzegorz Gaweł
Kapitan Jan Dubaniowski „Salwa” 1912-1947
Wydawnictwo CB, Warszawa 2016, ss. 220, oprawa miękka, format  165×235.

Choć od śmierci kpt. Jana Dubaniowskiego „Salwy” mija już prawie 70 lat, to w dalszym ciągu pozostaje on postacią mało znaną. Wielu spośród dowódców niepodległościowego zrywu doczekało się należytego upamiętnienia w postaci rzetelnie udokumentowanych pozycji wydawniczych powstałych w Polsce po okresie transformacji ustrojowej. Szerokie zainteresowanie społeczne tą tematyką stanowi odpowiedni moment dla przywrócenie pamięci o J. Dubaniowskim, a niniejsza praca ma na celu wypełnić tę lukę. Dotychczasowe publikacje poświęcone tej postaci skupiają się na okresie powojennym, gdy ponownie stanął do walki, tym razem z komunistycznym zniewoleniem, organizując na ziemi bocheńskiej „Żandarmerię”, przekształconą następnie w stały oddział partyzancki pod nazwą „Salwa”, a następnie w grupę NSZ „Salwa”. O okresie działalności tego żołnierza w czasie okupacji niemieckiej oraz o latach wcześniejszych wiemy bardzo mało – tyle ile ujawnił sam kpt. J. Dubaniowski w swoim oświadczeniu. Na zawarte w tym dokumencie informacje powołują się wszyscy piszący na ten temat autorzy. Już z samych zawartych tam ogólnych danych wynika, że jest to żołnierz, którego losami warto zainteresować się szerzej. Fragmentaryczność wiedzy na ten temat skłania do podjęcia próby przedstawienia historii tego człowieka w całości, ze szczególnym uwzględnieniem jego bogatej służby. Książka ta zadedykowana jest nie tylko J. Dubaniowskiemu, ale też jego żołnierzom wywodzącym się z podkrakowskich wiosek, którzy jeszcze raz stanęli do walki o niepodległość Polski, wierni złożonej przysiędze.
(fragment wstępu)
 
Książka do nabycia m.in.:


Grzegorz Gaweł, Ziemowit Kalinowski
Do końca byli wierni Bogu i Ojczyźnie. Oddział kpt. Jana Dubaniowskiego i jego zaplecze. Relacje, zdjęcia i dokumenty
Wydawnictwo: Cinderella, Warszawa 2017, oprawa: miękka, ilość stron: 170, wymiar: 170×240 mm.
 
Niniejsza publikacja stanowi suplement do wydanej w 2015 roku pracy pt. Kapitan Jan Dubaniowski „Salwa” 1912-1947.
Po ukazaniu się książki zaczęły napływać nowe informacje, zdjęcia i
dokumenty, przede wszystkim od rodzin związanych z oddziałem „Salwy”.

Skłoniło to również autora do wyjazdów w teren, aby przeprowadzić rozmowy z tymi osobami, zachować dla potomnych przechowywane przez nich pamiątki rodzinne. Z ich opowieści wyłania się ponury obraz lat powojennych, wszechwładzy komunistycznego aparatu represji. Mówili o tym zarówno członkowie rodzin żołnierzy „Salwy”, jak i ci, którzy partyzantom tylko pomagali. Za okazanie najmniejszej „dobrowolnej czy wymuszonej” pomocy spadały na ludzi najsurowsze represje. Aresztowano i bito w czasie przesłuchania za to, że podali szklankę mleka, że przenocowali partyzanta, ale i za to, że partyzant sam, nie pytając nikogo o pozwolenie, nalał sobie wody ze studni do picia. Represjonowano za nie dość szybkie powiadomienie organów bezpieczeństwa. Jeżeli ktoś się wybronił, że udzielił pomocy pod przymusem przystawionego „do głowy pistoletu”, mógł czasami liczyć, że cała historia skończy się tylko na pobiciu w czasie przesłuchania. Jeszcze okrutniej traktowana była najbliższa rodzina. Komuniści stosowali zasadę odpowiedzialności zbiorowej: często matka, ojciec, brat czy siostra trafiali do więzienia, gdy ich syn lub brat, który był w partyzantce, pozostawał nieuchwytny.
Nawet przyprowadzenie księdza do spowiedzi ściganemu kończyło się wyrokiem. Rozmówcy autora bardzo dobrze pamiętali nazwiska swoich oprawców – Marian Koza czy Trybuś.
Autor dotarł do ostatnich żyjących świadków wydarzeń, odnalazł w Centralnym Archiwum Wojskowym teczkę personalną por. Jana Dubaniowskiego, od rodzin partyzantów uzyskał dotąd nieznane zdjęcia i dokumenty.
 
Książka do nabycia m.in.:

Więcej o kpt. Janie Dubaniowskim „Salwie” i jego żołnierzach czytaj:

Strona główna>

„Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba”

73. rocznica zamordowania Danuty Siedzikówny „Inki”
Jest mi smutno, że muszę umierać. Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba… 
pożegnalne słowa „Inki”

73 lata temu, 28 sierpnia 1946 r., o godz. 6.15 w gdańskim więzieniu przy ul. Kurkowej 12, komunistyczni oprawcy zamordowali siedemnastoletnią sanitariuszkę 5 Brygady Wileńskiej AK Danutę Siedzikówną „Inkę”.
Wraz z nią śmierć poniósł oficer wileńskiej AK ppor. Feliks Selmanowicz „Zagończyk”.

Ppor. Feliks Selmanowicz „Zagończyk”

Umierali z okrzykiem „Jeszcze Polska nie zginęła!” i „Niech żyje „Łupaszko”!”. „Inka” i  „Zagończyk” zostali zabici strzałem w głowę przez dowódcę plutonu egzekucyjnego, ppor. Franciszka Sawickiego, ponieważ strzały  z 10 pepesz plutonu mającego wykonać wyrok jedynie drasnęły dziewczynę i poraniły jej towarzysza niedoli, choć żołnierze strzelali z odległości trzech kroków. Wyrok śmierci był komunistyczną zbrodnią sądową, a zarazem aktem zemsty i bezradności UB wobec niemożności rozbicia oddziałów mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”.

„Inka” została  aresztowana w Gdańsku rankiem 20 lipca 1946 r. Po bestialskim śledztwie  3 sierpnia 1946 r. Wojskowy Sąd Rejonowy w Gdańsku skazał ją na śmierć. „Inka” nie uległa namowom obrońcy z urzędu i nie podpisała prośby o ułaskawienie; pismo podpisał jej obrońca. Bierut nie skorzystał z prawa łaski. W grypsie do sióstr Mikołajewskich z Gdańska, krótko przed śmiercią, napisała:

Jest mi smutno, że muszę umierać. Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba.

Danuta Siedzikówna „Inka”

 

Danuta Siedzikówna urodziła się 3 września 1928 r. we wsi Guszczewina k. Narewki w pow. Bielsk Podlaski. Była drugą córką leśnika Wacława Siedzika i Eugenii z Tymińskich. W rodzinie żywe były polskie tradycje patriotyczne. Ojciec w 1913 r., podczas studiów w Petersburgu, został aresztowany przez władze carskie za udział w tajnej polskiej organizacji młodzieżowej i zesłany w głąb Rosji, skąd do Polski wrócił dopiero w 1926 r. Babcia Helena  Tymińska spokrewniona była z rodziną Orzeszków, znała dobrze Elizę Orzeszkową.
Świadomość rodzinnej przeszłości wywarła duży wpływ na ukształtowanie osobowości i postawy przyszłej sanitariuszki. Do wojny rodzina Siedzików mieszkała w leśniczówce w Olchówce pod Narewką, gdzie pracował ojciec „Inki”. Danuta Siedzikówna była jedną z trojga rodzeństwa, miała młodszą o trzy lata siostrę Irenę i o rok starszą Wiesławę. Do 1939 roku uczyła się w szkole powszechnej w Olchówce, potem zaś w szkole sióstr salezjanek w Różanym Stoku pod Grodnem. Dalszą naukę przerwała jej wojna.

We wrześniu 1939 r. tereny rodzinne Danuty został zajęte na mocy paktu Ribbentrop-Mołotow przez Armię Czerwoną i znalazł się pod okupacją sowiecką. Wacław Siedzik, podobnie jak wielu polskich leśników uznanych przez władze komunistyczne za osoby szczególnie związane z państwem polskim – a co za tym idzie – niebezpieczne, został w 1940 r. aresztowany przez NKWD i wywieziony do kopalni złota na Syberii. Po wybuchu w czerwcu 1941 r. wojny pomiędzy Związkiem Sowieckim i III Rzeszą, został zwolniony z obozu i wraz z armią gen. Andersa znalazł się na terenie Iranu. Tam, w Teheranie, sprawował funkcję komendanta obozu dla polskich uchodźców cywilnych. Na skutek ciężkich przeżyć oraz z powodu słabego zdrowia nadwątlonego dwukrotnym zesłaniem zmarł w Iranie, wkrótce po opuszczeniu przez armię Andersa Rosji. Jego grób znajduje się na cmentarzu polskim w Teheranie.

Po aresztowaniu Wacława Siedzika przez NKWD, jego rodzina została usunięta przez władze sowieckie z leśniczówki w Olchówce. Musiała zamieszkać w niedalekiej Narewce, tutaj też zastał ją wybuch wojny niemiecko – sowieckiej.
Prawdopodobnie już wtedy matka „Inki”, Eugenia Siedzik, miała kontakty z polską konspiracją niepodległościową. W lipcu 1941 r. Narewka znalazła się pod okupacją niemiecką. Matka Danuty była aktywną uczestniczką Armii Krajowej, należała do siatki terenowej AK na Podlasiu. Za udział w konspiracji została aresztowana przez Niemców w listopadzie 1942 roku, a 25 listopada tegoż roku osadzona jako więzień polityczny w więzieniu  w Białymstoku (figuruje pod poz. 843 na wykradzionej przez wywiadowczynię AK liście  więźniów Gestapo z numerami akt sprawy 5321/42 i 48/42). Z przekazywanych przez nią z więzienia grypsów wynikało, iż osoby, które spowodowały jej aresztowanie należały do kolaborującego z Niemcami komitetu białoruskiego z Narewki. Po ciężkim śledztwie i torturach została zamordowana w połowie września 1943 r. w lesie pod Białymstokiem. Danusia po raz ostatni widziała matkę w szpitalu więziennym w Białymstoku strasznie zmasakrowaną. „Inka” miała wtedy zaledwie piętnaście lat. Grobu zamordowanej matki nigdy nie odnalazła.

Danuta Siedzikówna (1928-1946)

Trzema osieroconymi córkami małżeństwa Siedzików zaopiekowała się babcia, matka ich ojca. Dwie starsze, Wiesława i Danuta, pomimo bardzo młodego wieku, zostały zaprzysiężone jako żołnierze Armii Krajowej. Danuta wstąpiła w szeregi konspiracji w grudniu 1943 r. i stała się żołnierzem Armii Krajowej ośrodka Hajnówka-Białowieża. Praca konspiracyjna w tym ośrodku prowadzona była w bardzo trudnych warunkach. Śmiertelne zagrożenie stanowili tu nie tylko Niemcy, ale też i współpracujący z nimi „aktywiści” białoruscy (którzy zadenuncjowali Gestapo wielu polskich niepodległościowców) oraz uczestnicy komunistycznych „jaczejek”, związanych z wrogą wobec Polski i Polaków partyzantką sowiecką. Danuta Siedzikówna początkowo pełniła funkcję łączniczki na terenie swego macierzystego ośrodka. Przeszła ogólne przeszkolenie wojskowe, a także ukończyła kursy sanitarne. Do połowy 1945 r. mieszkała w Narewce i pracowała jako urzędniczka w miejscowym nadleśnictwie.

W lipcu 1944 r. tereny powiatu Bielsk Podlaski zostały zajęte przez nadciągającą ze wschodu Armię Sowiecką. Biorące udział w akcji „Burza” oddziały AK atakujące wycofujących się Niemców, były po ujawnieniu się wobec władz sowieckich rozbrajane, a ich żołnierze wywożeni do obozów w głębi ZSRR. Pod koniec wojny do oddziałów partyzanckich przedostali się konfidenci NKWD, których zadaniem było rozpracowanie armii podziemnej. Na podstawie zebranych informacji już po rozformowaniu oddziałów nastąpiły aresztowania. 6 czerwca 1945 r. również „Inkę” zatrzymano razem ze wszystkimi pracownikami nadleśnictwa za współpracę z niepodległościowym podziemiem.
W czasie transportu do siedziby UBP w Białymstoku została wraz z grupą uwięzionych odbita przez patrol 5 Brygady Wileńskiej AK (podległej w tym czasie Komendzie Okręgu Białostockiego AK), dowodzony przez Stanisława Wołoncieja „Konusa”. Pod opieką Wacława Beynara „Orszaka” uwolnieni dotarli do miejsca postoju Brygady, dowodzonej przez mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę” w miejscowości Śpieszyn. W oddziale rozpoczęła służbę sanitariuszki pod pseudonimem „Inka”. Walczyła w szwadronach por. Jana Mazura „Piasta”, a następnie por. Mariana Plucińskiego „Mścisława”. We wrześniu 1945 r., po rozwiązaniu Brygady na okres zimowy, wyjechała do Olsztyna. Niedługo później UB aresztowało siostrę „Inki” Wiesławę, która szybko zorientowała się, że chodziło im o Dankę.
Aresztowana miała to szczęście, że trafiła na funkcjonariusza UB, któremu kiedyś wyświadczyła niecodzienną przysługę. Była świadkiem na jego tajnym ślubie kościelnym. To uratowało ją przed biciem i prawdopodobnie przyczyniło się do jej zwolnienia. Jednak po zwolnieniu Wiesława zauważyła, że jest śledzona, dlatego przekazała Dance informację, by ta trzymała się jak najdalej od rodziny. Z pomocą przyszedł przyjaciel ojca i ojciec chrzestny Danki, Stefan Obuchowicz. Wyrobił jej fałszywe papiery na swoje nazwisko i załatwił pracę kancelistki w leśnictwie Miłomłyn koło Ostródy.

4 szwadron 5 Brygady Wileńskiej AK. Ostatni rząd od prawej: Danuta Siedzikówna „Inka”, Jerzy Lejkowski „Szpagat”, por. Marian Pluciński „Mścisław”, ppor. Henryk Wieliczko „Lufa”, NN, Jerzy Fijałkowski „Stylowy”, w pierwszym rzędzie od lewej drugi Witold Goldzisz „Radio”, trzeci Zdzisław Badocha „Żelazny”.

W styczniu 1946 r., po wznowieniu działalności Brygady (podporządkowanej w tym okresie Eksterytorialnemu Okręgowi Wileńskiemu AK), „Inka” podjęła służbę w szwadronie ppor. Zdzisława Badochy „Żelaznego”, w którym również pełniła funkcję sanitariuszki. Wykonywała też zadania łączniczki i kurierki, wyjeżdżając na odległe nieraz punkty kontaktowe. Na co dzień, jak wszyscy partyzanci, chodziła w mundurze Wojska Polskiego. Cieszyła się dużym zaufaniem dowódców, a także uznaniem i przyjaźnią kolegów. Tak wspominał „Inkę” sierż. Olgierd Christa „Leszek”, jeden z jej ówczesnych przełożonych:

Była bardzo lubiana za swoją skromność, a jednocześnie hart i pogodę ducha. Znosiła trudy z równą chłopcom, a niekiedy bardziej zadziwiającą wytrzymałością, szczególnie psychiczną. Raz tylko prosiła w czasie powrotu znad Wisły, by ktoś przejął jedną z jej ciężkich toreb. Maszerowaliśmy prawie półbiegiem ze względu na odległe miejsce postoju, a ją właśnie gnębił brak formy.
 
Danusia uczestniczyła jako sanitariuszka w walkach szwadronu z grupami operacyjnymi UB, MO i KBW. Warto wspomnieć, że podczas akcji bojowych udzielała pomocy sanitarnej nie tylko rannym partyzantom, ale również rannym milicjantom, na co istnieją liczne zeznania i świadkowie.

Kadra 5 Brygady Wileńskiej AK, rok 1945. Stoją od lewej: ppor.cz.w. Henryk Wieliczko „Lufa”, zamordowany 14 marca 1949 r. na Zamku Lubelskim, por. Marian Pluciński „Mścisław”, zamordowany 28 czerwca 1946 r. w białostockim więzieniu, mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”, zamordowany 8 lutego 1951 r. na Mokotowie, wachm. Jerzy Lejkowski „Szpagat”, ppor. Zdzisław Badocha „Żelazny”, poległ w walce z UB 26 czerwca 1946 r. w Czerninie koło Sztumu.

 

Podczas jednej z potyczek z funkcjonariuszami UB w czerwcu 1946 roku został ranny ppor. „Żelazny”. Pozostawiony na konspiracyjnej kwaterze w majątku w Czerninie, poległ 26 czerwca 1946 roku w walce z bronią w ręku, osaczony przez komunistyczną grupę operacyjną. Sierż. „Leszek”, okresowo dowodzący szwadronem, który „odskoczył” w Bory Tucholskie, nie wiedząc o śmierci „Żelaznego” wysłał „Inkę” w dniu 13 lipca 1946 roku do Gdańska, z zadaniem nawiązania kontaktu z porucznikiem, a także zakupu niezbędnych lekarstw i środków medycznych. Tak  Olgierd Christa wspominał „Inkę” w dniu wyjazdu:

To była bardzo skromna dziewczyna. Była bardzo obowiązkowa. Nie pamiętam, by się kiedykolwiek skarżyła, choć nie brakowało długich, forsownych marszów.  W lipcu wysłałem ją  do Gdańska po medykamenty dla oddziału. Kiedy stanęła przede mną, żeby zameldować gotowość wyjazdu, spojrzałem zdziwiony, jakbym ujrzał kogoś nieznanego. Była zawsze ubrana w wojskowy uniform i w wojskowe buty. Teraz stała przede mną smukła, uśmiechnięta, ładna dziewczyna, w pożyczonej gdzieś na wsi letniej sukience.
 
Niestety, „Leszek” nie wiedział, że zadanie jakim obarcza dziewczynę jest już nieaktualne, ale nie miał też świadomości, że jedna z łączniczek cieszących się zaufaniem dowództwa – Regina Żylińska-Mordas ps. „Regina”, podjęła współpracę z UB i wydała szereg punktów kontaktowych 5 Brygady Wileńskiej. Gdy „Inka” nocą 19/20 lipca 1946 r. zjawiła się w mieszkaniu sióstr Mikołajewskich przy ul. Wróblewskiego we Wrzeszczu, stanowiącym jeden z takich punktów, prawdopodobnie była już śledzona przez UB. Następnego dnia o świcie do mieszkania wpadli funkcjonariusze UB i aresztowali osoby tam przebywające.

Żołnierze 4 Szwadronu 5 Brygady Wileńskiej AK, w górnym rzędzie od lewej: por. Marian Pluciński „Mścisław”, plut. Henryk Wieliczko „Lufa”, NN, plut. Zdzisław Badocha „Żelazny”, środkowy rząd: plut. Jerzy Lejkowski „Szpagat”, kpr. Zbigniew Fijałkowski „Pędzel”, NN, na dole: Danuta Siedzikówna „Inka”, NN „Beduin”, Leonard Mikulski „Sęp”, NN; Białostocczyzna 1945 r.

 

Danuta Siedzikówna „Inka” przeszła przez bardzo ciężkie i brutalne śledztwo prowadzone w Wojewódzkim Urzędzie Bezpieczeństwa w Gdańsku. Krzysztof Wójcik w artykule poświęconym „Ince” pisał:

Dokładnie nie wiadomo, jak dziewczyna była traktowana podczas śledztwa. Do dziś zachowały się tylko relacje pośrednie. Strażniczka o imieniu Sabina mówiła, że „Inka” była bita i poniżana podczas śledztwa […]. Potem miał się odbyć pokazowy proces. Jeszcze przed wydaniem wyroku wiedzieliśmy, że będzie rozstrzelana – mówi były pracownik więzienia przy Kurkowej. – Władza ludowa nie miała pobłażania dla bandytów od „Łupaszki”.
 
31 lipca 1946 r., w dniu najdłuższego przesłuchania „Inki”, prokurator podpisał skierowanie jej sprawy do Wojskowego Sądu Rejonowego w Gdańsku, gdzie została rozpatrzona w trybie doraźnym. Akt oskarżenia podpisał oficer śledczy UB z Gdańska Andrzej Stawicki. Rozprawa odbyła się 3 sierpnia 1946 r. w gdańskim więzieniu przy ul. Nowe Ogrody. Najważniejszymi zarzutami postawionymi „Ince” były: udział w akcji w Starej Kiszewie oraz walkach koło Podjazdów i w Tulicach. W tym ostatnim przypadku zarzucano jej wydanie rozkazu rozstrzelania dwóch wziętych do niewoli  funkcjonariuszy UB. Były to kompletnie absurdalne zarzuty, gdyż sanitariuszka po prostu nie mogła wydać takiego polecenia żołnierzom; nawiasem mówiąc zajęta była udzielaniem w tym czasie pomocy rannym.
Niestety, obciążyli ją fałszywymi zeznaniami milicjanci i ubecy, ludzie, którym partyzanci darowali życie. Niezgodne z prawdą zeznania złożyli: pracownik UB ze Sztumu Eugeniusz Adamski i milicjant Franciszek Babicki. Z kolei Longin Ratajczyk, milicjant uczestniczący w potyczce koło wsi Podjazdy twierdził, że „Inka” strzelała do niego z pistoletu, co również było nieprawdą. Można jedynie domyślać się, że milicjanci kłamali na polecenie UB. Jedynie ranny pod Tulicami funkcjonariusz MO Mieczysław Mazur zeznał, iż sanitariuszka „Inka” dała mu opatrunek i nie potwierdził kłamstw swoich kolegów. Nie miało to jednak żadnego znaczenia. Sąd skazał dziewczynę na karę śmierci. Sędziowie wydający ów wyrok, mieli pełną świadomość, że orzekają taką karę wobec osoby niepełnoletniej, bowiem informacja, iż „Inka” nie miała jeszcze skończonych 18 lat, odnotowana została w uzasadnieniu wyroku.

Danuta Siedzikówna nie uległa namowom obrońcy z urzędu i nie podpisała się pod pismem do Bieruta o ułaskawienie. Pismo zredagowane w pierwszej osobie („Ja, Danuta Siedzikówna…”) podpisał jej obrońca podkreślając, iż „Inka” jest sierotą, matka zginęła z rąk Niemców, zaś ojciec zaginął wywieziony na wschód. Skład sędziowski zaopiniował prośbę negatywnie. Nie miała ona i tak żadnego znaczenia, nikt nie zmierzał traktować jej poważnie – wyrok bowiem wykonano, nim do Gdańska dotarła odmowna odpowiedź Bieruta. Okoliczność, że w dniu wydania wyroku śmierci, jak i w dniu jego wykonania „Inka” nie miała skończonych 18 lat w ogóle nie została wzięta pod uwagę. W przesłanym siostrom Halinie i Jadwidze Mikołajewskim z Gdańska grypsie z więzienia Danka napisała: Jest mi smutno, że muszę umierać. Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba.

Zdanie to należy tłumaczyć nie tylko odmową podpisania prośby o ułaskawienie, lecz także przebiegiem śledztwa, podczas którego poza pseudonimami kolegów niczego nie ujawniła, a ubowcom nie udało się nawet wydobyć od niej informacji, na jakiej stacji kolejowej zaplanowano spotkanie z kurierem, który miał ją z powrotem doprowadzić do oddziału.

Protokół wykonania wyroku śmierci na Danucie Siedzikównej „Ince”.

 

Danuta Siedzikówna „Inka” została rozstrzelana rankiem 28 sierpnia 1946 r., o godz. 6.15, wraz ze skazanym na śmierć oficerem 5 Brygady Wileńskiej  AK – ppor. Feliksem Selmanowiczem „Zagończykiem”, dowódcą pięcioosobowego samodzielnego patrolu bojowo-dywersyjnego na okręg gdańsko-olsztyński, który zdobywał środki na działalność organizacyjną. Dwójka skazańców do końca zachowała postawę godną żołnierzy Armii Krajowej. Przed śmiercią wykrzyknęli „Niech żyje Polska!”. Dziesięciu żołnierzy ze specjalnej jednostki KBW w Gdańsku oddało niecelne strzały. „Inka” i ppor. „Zagończyk” zostali zamordowani strzałami w głowę przez dowódcę plutonu egzekucyjnego ppor. Franciszka Sawickiego.

Ppor. Feliks Selmanowicz „Zagończyk”, zdjęcie wykonane przez UB w Gdańsku.

 

Przebieg egzekucji znany jest ze szczegółowych relacji złożonych w gdańskim oddziale IPN przez dwóch świadków: ks. Mariana Prusaka, który spowiadał oboje skazańców i był przy nich do końca oraz ówczesnego zastępcy naczelnika więzienia w Gdańsku Alojzego Nowickiego, który zeznał, że „do „Inki” strzelało 10 żołnierzy, każdy miał 10 sztuk amunicji w bębnie pepeszy. Wobec niepowodzenia egzekucji, choć wystrzelono 100 kul z odległości kilku kroków, do słaniającej się dziewczyny podszedł oficer UB i z bliska strzelił jej w głowę. Zanim to zrobił, „Inka” zdążyła jeszcze krzyknąć: Niech żyje „Łupaszko!

Mimo że miejsce pochówku „Inki” zostało przez UB utajnione, jednak nawet po śmierci niewinna sanitariuszka stanowiła duże zagrożenie dla komunistów. Jeszcze w 1969 roku ukazała się książka Jana Babczenki, byłego szefa UB w Kościerzynie i dziennikarza Rajmunda Bolduana „Front bez okopów”, w której autorzy napisali, że sanitariuszka „Łupaszki”, mordowała funkcjonariuszy UB. Dla większego efektu „Inkę” przedstawiono, jako „kruczoczarną” i „krępą” kobietę ze „szramą na twarzy”, biegającą z pistoletem błyszczącym złowrogo „oksydowaną stalą”, strzelającą z „sadystycznym uśmiechem” do funkcjonariuszy UB.


Kłamliwa książka Jana Babczenki, byłego szefa UB w Kościerzynie i dziennikarza Rajmunda Bolduana „Front bez okopów”.

W rzeczywistości siedemnastoletnia Danusia Siedzikówna była szczupłą szatynką i do nikogo podczas partyzanckich akcji nigdy nie strzelała. Dzięki takim propagandowym paszkwilom do dziś w niektórych kręgach polskiego społeczeństwa funkcjonują fałszywe wyobrażenia o polskich partyzantach z okresu drugiej konspiracji.

Po latach Sąd niepodległej Rzeczypospolitej uznał wyrok komunistów z 1946 roku za zbrodnię sądową. 10 czerwca 1991 roku wyrokiem Sądu Okręgowego w Gdańsku Danuta Siedzikówna została zrehabilitowana, Sąd uznał, że poniosła śmierć za działalność na rzecz niepodległego państwa polskiego.


Symboliczne groby „Inki” i ppor. „Zagończyka” na cmentarzu garnizonowym przy ul. Giełguda w Gdańsku.

11 listopada 2006 r. „Inka” została pośmiertnie odznaczona przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski Polonia Restituta. Danuta Siedzikówna „Inka” ma symboliczny grób na cmentarzu garnizonowym przy ul. Giełguda w Gdańsku, a także pomnik w Narewce, ufundowany w 2007 r. staraniem Fundacji „Pamiętamy”. Ma również tablicę pamiątkową w bazylice NMP w Gdańsku oraz kamienny obelisk w Sopocie, w parku jej imienia. 16 września 2012 r. w krakowskim Patriotycznym Parku Jordana został odsłonięty kolejny (zapewne nie ostatni) pomnik Danuty Siedzikówny „Inki”, której imieniem z roku na rok nazywanych jest coraz więcej miejsc w Polsce.


Pomnik w hołdzie Danucie Siedzikównej „Ince”, przy ulicy Armii Krajowej w Sopocie, w parku jej imienia.

„Inka” została zamordowana strzałem w głowę 28 sierpnia 1946 r. Jej ciało wrzucone do drewnianej skrzyni, przez lata spoczywało w bezimiennym grobie.
68 lat później, 12 września 2014 r. na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku, po wieloletnim śledztwie wydobyto szczątki osób, które miały przestrzelone czaszki. Znajdowały się one w czterech drewnianych skrzyniach bez wieka, zakopanych na głębokości ok. 40 cm tuż przy cmentarnym chodniku.
W dniu 1 marca 2015 r. IPN ogłosił, że szczątki bohaterskiej sanitariuszki 5. Brygady Wileńskiej – Danuty Siedzikówny „Inki” zostały zidentyfikowane.
 
W niedzielę, 28 sierpnia 2016 r., w bazylice Mariackiej w Gdańsku odbyła się uroczysta msza żałobna w intencji Danuty Siedzikówny „Inki” i Feliksa Selmanowicza „Zagończyka”. Mszy przewodniczył metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź.

Poprzedniego dnia – w sobotę do godz. 22.00 i w niedzielę do godz. 11.00 trumny z doczesnymi szczątkami „Inki” i „Zagończyka” wystawione były w Kaplicy Królewskiej obok bazyliki Mariackiej w Gdańsku. W godzinach wieczornych do Kaplicy Królewskiej ustawiła się kilkusetmetrowa kolejka; każdy mógł choć przez chwilę w ciszy i skupieniu pomodlić się przy trumnach, złożyć przy nich kwiaty, a także wpisać się do księgi pamiątkowej, by w ten sposób złożyć hołd bohaterom powojennego podziemia.

Uroczystości pogrzebowe „Inki” i „Zagończyka” odbyły się po upływie 70 lat od wykonania wydanego przez komunistyczne władze wyroku śmierci na niespełna 18-letniej Danucie Siedzikównie, sanitariuszce 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej, oraz na ppor. Feliksie Selmanowiczu, dowódcy plutonu 5. Wileńskiej Brygady AK.

Zorganizowany przez Instytut Pamięci Narodowej pogrzeb miał charakter państwowy; w bazylice Mariackiej, obok prezydenta Polski i metropolity gdańskiego, obecni byli m.in. marszałek Sejmu Marek Kuchciński, marszałek Senatu Stanisław Karczewski, premier Beata Szydło wraz z ministrami, w tym szefem MON Antonim Macierewiczem. Wśród uczestników uroczystości były także władze Instytutu Pamięci Narodowej na czele z prezesem IPN Jarosławem Szarkiem, wiceprezesami IPN Krzysztofem Szwagrzykiem i Mateuszem Szpytmą oraz przedstawiciele NSZZ „Solidarność” – współorganizatora uroczystości.


GLORIA VICTIS !

Więcej na temat „Inki” czytaj:

Strona główna>

Surkonty 1944 – początek końca…

75. rocznica bitwy pod Surkontami i śmierci mjr. Macieja Kalenkiewicza „Kotwicza”
 
…patrzy przez okno
jak słońce Republiki
ma się ku zachodowi
pozostało mu niewiele
właściwie tylko
wybór pozycji
w której chce umrzeć
wybór gestu
wybór ostatniego słowa…
Zbigniew Herbert, „Pan Cogito o postawie wyprostowanej”
 


Mjr cc Maciej Kalenkiewicz „Kotwicz”

75 lat temu, w poniedziałek 21 sierpnia 1944 r., w kresowej wsi Surkonty, podczas przygotowań do kolejnej odprawy Komendanta Nowogródzkiego Okręgu Armii Krajowej mjr. Macieja Kalenkiewicza „Kotwicza”, oddział polski liczący 72 żołnierzy został zaatakowany przez wojska NKWD. Po wielogodzinnej walce w okrążeniu, w tej pierwszej bitwie Antysowieckiego Powstania,  mjr Maciej Kalenkiewicz „Kotwicz”, hubalczyk, cichociemny, kawaler Krzyża Srebrnego Orderu Wojennego Virtuti Militari i dwukrotny Krzyża Walecznych, poległ wraz z 35 swoimi żołnierzami, z których część bolszewiccy barbarzyńcy dobili bagnetami.

[…] Na skutek donosu naczelnik raduńskiego rejonowego Oddziału Ludowego Komisariatu Spraw Wewnętrznych kapitan bezpieczeństwa państwowego Czikin skierował w okolice wsi Surkonty, celem likwidacji „zgrupowania bandyckiego”, Grupę Wywiadowczo-Poszukiwawczą 3. batalionu 32. Zmotoryzowanego Pułku Strzelców Wojsk Wewnętrznych NKWD. Przybywające ciężarówki dostrzeżono w chwili, gdy zahamowały i zaczęli z nich wyskakiwać bojcy. Cichy alarm wśród chłopców „Kotwicza”, rozrzuconych po odległych gospodarstwach, spowodował sprawne zajęcie stanowisk przez obsługę rkm. Spokojnie obserwowano przez lornetki Sowietów, gdy milczkiem podkradali się do zabagnionej łąki. Tam oczka wody rozbiły rytmicznie rozstawioną tyralierę i skupiły Sowietów w małe grupki. Wtedy, na rozkaz „Kotwicza”, otwarto zmasowany ogień. Jego skuteczność była ogromna.

Rozpiętość frontu liczyła około 1000 metrów. W pierwszej fazie walki zginęło 16-30 żołnierzy sowieckich i było kilkunastu rannych, w tym obaj sowieccy dowódcy. Straty po stronie polskiej ograniczały się do kilku zabitych i rannych. Około godz. 15.00 nastąpiła krótka narada. Część partyzantów wycofała się  z lżej rannymi, „Kotwicz” postanowił zostać do wieczora, by zabrać ciężko rannych. Nie doczekał…

W tym czasie oddziałom sowieckim przybył z odsieczą dowódca Grupy Wywiadowczo-Poszukiwawczej 3/32 zmot. pułku strz. kpt. Szulga i naczelnik rejonowego oddziału NKWD kpt. bezp. państw. Czikin. Według dokumentów sowieckich: w wyniku 5-godzinnego boju [bandę] całkowicie zniszczono – zabito 53 bandytów, w tym 6 oficerów białopolskiej armii. Schwytano do niewoli – 4.

Żołnierze 1 kompanii I batalionu 77. pp AK. Na białym koniu siedzi mjr/ppłk Maciej Kalenkiewicz „Kotwicz”.

W Surkontach atakował, według ocen ocalałych oficerów AK, sowiecki batalion dowieziony na 30 ciężarówkach. Stosunek sił wynosił 10:1 na niekorzyść Polaków. W drugiej fazie bitwy oddziały sowieckie zaatakowały lewe skrzydło obrony, starając się przełamać opór polskich stanowisk, wedrzeć się na tyły obrońców i odciąć drogę odwrotu. Na prawym skrzydle rozpoczęły natarcie świeżo przybyłe oddziały NKWD. W tej fazie Sowieci zdobyli wzgórze, na którym ustawili cekaem. W tym czasie nastąpił nalot kilku sowieckich samolotów, które ostrzelały pozycję Polaków z broni pokładowej. Sowiecki cekaem swoim ogniem ze wzgórza zniszczył polski punkt dowodzenia, zabijając polską obsługę rkm, majora Macieja Kalenkiewicza „Kotwicza”, rotmistrza  Jana Skrochowskiego „Ostrogę” i adiutanta pchor. Henryka Nikicicza „Orwida”. Ten fakt spowodował wycofanie się pozostałych partyzantów.

Straty sowieckie wyniosły 132 zabitych. Po stronie AK poległo 36 żołnierzy. Nie wszyscy zginęli w walce. Jedna z ocalałych sanitariuszek tak wspomina ostatnią fazę walk:

[…] Ale najgorsze było to, że oni razem ze mną robili obchód placu boju i wszystkich nieżyjących, ciężko rannych i lekko rannych, wszystkich dobijali bagnetami. Wszystkich! Pamiętam twarz kapitana „Hatraka” [kpt. cc Franciszek Cieplik]. On miał taką złotą szczękę i patrzył na mnie przytomnie, patrzył na mnie tak, jakby jemu było mnie żal. Ja to widziałam po jego oczach. Sołdat podszedł i pchnął go bagnetem w bok. Ja tylko widzę jego zęby wyszczerzone, bo on jego walił w brzuch, w klatkę piersiową, ile tylko chciał. I tak po kolei, każdego […].


Obecny widok cmentarza żołnierzy Armii Krajowej w Surkontach. Przez pół wieku pole bitwy i zbiorowa mogiła żołnierzy AK mjr. „Kotwicza” w Surkontach były kołchozowym pastwiskiem, pokrytym zeschłą skorupą krowiego łajna. Pod tą skorupą leżeli ONI.

Kpt. dr Alfred Paczkowski „Wania”, cichociemny, napisał po latach: Maciej – to Poniatowski. Jego śmierć była demonstracją i sprawą honoru.
Według mjr. „Kotwicza”, obecność żołnierzy polskich na Kresach Wschodnich miała dokumentować wobec świata przynależność ziem kresowych do Rzeczypospolitej. Oddziały AK i oddziały samoobrony polskiej trwały na straży polskości na Kresach i dokumentowały tą przynależność aż do lat 50., tocząc nierówną walkę z bolszewicką okupacją i sowietyzacją tych ziem.

GLORIA VICTIS !!!

Więcej na temat mjr. „Kotwicza” i bitwy pod Surkontami czytaj w tekście:

Powyższy tekst w wersji angielskiej dostępny jest na stronie The Doomed Soldiers – Polish Underground Soldiers 1944-1963 – The Untold Story:
Zainteresowanych walką polskich partyzantów na Kresach Wschodnich Rzeczypospolitej (m.in. por. Jana Borysewicza „Krysi”, ppor. Czesława Zajączkowskiego „Ragnera”, ppor. Anatola Radziwonika „Olecha”) po wkroczeniu Sowietów, zapraszam do lektury kategorii Im poświęconej:
 

72. rocznica śmierci por. Józefa Struga „Ordona”

Spotkanie w 72. rocznicę śmierci por. Józefa Struga „Ordona”, 27 lipca 2019 r.

Pomnik w miejscu śmierci por. Józefa Struga „Ordona”.

W imieniu organizatorów zapraszam na spotkanie religijno – patriotyczno – historyczne w 72. rocznicę śmierci por. Józefa Struga „Ordona”, dowódcy oddziału partyzanckiego w Obwodzie WiN Włodawa, które odbędzie się przy pomniku w miejscu jego ostatniej walki i śmierci w lesie pod Wielkopolem, przy drodze powiatowej UrszulinSawin (2 km za wsią Wielkopole), w sobotę 27 lipca 2019 r. o godz. 10.00.

PROGRAM:

  • 09.50 – zbiórka przy pomniku,
  • 10.00 – powitanie uczestników spotkania,
  • 10.10 – modlitwa,
  • 10.30 – przemówienia, złożenie wiązanek.


Por. Józef Strug „Ordon”

Por. Józef Strug ps. „Wilk”, „Ordon”, ur. 4 marca 1919 r. w Wyhalewie (pow. Włodawa), wykształcenie średnie. Od 1940 r. w ZWZ-AK. W 1941 r. aresztowany przez gestapo, przez kilka miesięcy więziony na Zamku w Lublinie. W latach 1942-1943 z polecenia AK służył na posterunku policji granatowej w Urszulinie (pow. Włodawa). Po wkroczeniu sowietów pozostał w konspiracji, organizator i dowódca samodzielnego oddziału zbrojnego AK-DSZ, podporządkowanego następnie Komendzie   Obwodu   WiN Włodawa.   Ściśle   współdziałał   z   oddziałem   dowodzonym przez   ppor. Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia”, a następnie przez ppor. Edwarda Taraszkiewicza „Żelaznego”. Poległ 30 lipca 1947 r. w walce z grupą operacyjna UBP-KBW  w kolonii Sęków (pow. Włodawa).


    29 lipca 1947 r., na podstawie doniesienia informatora UB ps. „Sołtys”, został aresztowany w Urszulinie Ludwik Szmydke „Czarny Jurek”. Po intensywnym śledztwie funkcjonariuszom UB udało się wydobyć od niego informacje o miejscu pobytu „Ordona” i jego ludzi, które znajdowało się w lesie obok kolonii Sęków (gm. Wola Wereszczyńska). Do akcji przeciwko grupie „Ordona” natychmiast skierowano 385 żołnierzy z Samodzielnego Batalionu Operacyjnego WBW oraz 15 funkcjonariuszy MO i WUBP w Lublinie, którzy 30 lipca 1947 r. ok. godz. 8.00 zamknęli pierścień okrążenia wokół lasu, w którym mieli przebywać partyzanci. Józef Strug „Ordon”, Tadeusz Paluch „Dąb” oraz Zygmunt Pękała „Śmiały” spędzili noc w gęstym zagajniku, skąd nad ranem przenieśli się na skraj lasu w okolicach Sękowa. Wczesnym rankiem 30 lipca 1947 r. zauważyli idącą w odległości ok. 70 m tyralierę KBW i wycofali się w głąb lasu. Postanowili obejść grupę wojska od tyłu i bezpiecznie wycofać się poza teren działania grupy operacyjnej, jednak gdy wybiegli na polanę zostali ostrzelani; wtedy też ranny został Tadeusz Paluch „Dąb”. Wycofali się w kierunku drogi Wereszczyn-Sawin, gdzie po raz kolejny trafili na wojsko. W wyniku wymiany ognia ranny został Zygmunt Pękała „Śmiały”. Podczas odskoku „Ordon” cały czas ostrzeliwał się z pistoletu, raniąc dwóch żołnierzy KBW: szer. Jana Kuzlaka oraz kpr. Ryszarda Tepera, który wkrótce zmarł. Jak pisał Henryk Pająk:

»Ordon« – nie zważając na szerokość traktu i możliwość wystawienia się na ostrzał – postanowił przeskoczyć na drugą stronę i ruszyć dalej, w głąb lasu. Sytuacja stawała się dramatyczna. Partyzanci leżeli w pobliżu drogi, przyciśnięci do ziemi ogniem przeciwnika. Na ich głowy sypały się liście i gałęzie cięte seriami broni maszynowej i automatycznej. Żołnierze podchodzili coraz bliżej. Pękała wspominał: »Po pierwszych seriach z broni maszynowej, «Ordon» podjął próbę przebiegnięcia przez tę […] drogę. Kilka metrów czystego pola ostrzału wystarczyło, że został trafiony. Padł. Rowem przeczołgaliśmy się wzdłuż drogi, wreszcie poderwaliśmy się do biegu. Poczułem dwa piekące uszczypnięcia. Biegłem dalej. Po kilkuset metrach postanowiliśmy zalegnąć i zaszyć się w krzakach. Przetrwaliśmy. Miałem dwie przestrzeliny w mięśniach biodra i pośladka«.

Końcową fazę operacji tak opisywał dowódca WBW-Lublin mjr. Włodzimierz Kożan:

W wyniku przeprowadzonej czystki przez podgrupę III-cią pod d-ctwem kpt. Lipińskiego spotkano bandę w sile 3-ch ludzi […], która po zetknięciu się i nawiązaniu walki wycofała się w kierunku południowym w gęste zarośla, starając się wyjść z pierścienia. Nie widząc już wyjścia bandyci zamelinowali się w krzakach, skąd z ukrycia i z bliskiej odległości około 4-ch kroków otworzyli ogień z krótkiej broni do zbliżających się żołnierzy. W rezultacie czego zostali ranni dwaj żołnierze kpr. Teper Ryszard i szer. Kuzlak Jan. Widząc tę sytuację kpr. Gastoł [Józef] i szer. Korajczyk [Józef] celnymi strzałami kładą trupem samego d-cę bandy »Ordona«. Pozostali dwaj bandyci rzucili się do ucieczki, który jeden z nich został ranny. Bandyci korzystając z gęstych zarośli i bagnistej miejscowości zamelinowali się w krzakach bagnistego terenu i dalsze przeszukiwania grupy operacyjnej w celu odnalezienia bandytów nie dały żadnego rezultatu. […] W krótko trwałym boju jaki wywiązał się między bandytami i grupą żołnierzy został zabity d-ca bandy WiN »Ordon«. Przy czym zdobyto dwa pistolety. W boju tym zostało rannych 2-ch żołnierzy, z których jeden zmarł na leczeniu w Szpitalu Wojskowym w Lublinie /kpr. Teper Ryszard/.

„Ordon” został trafiony i zginął w trakcie przekraczania drogi. Dwaj jego podkomendni ukryli się w zaroślach, gdzie udało im się przetrwać do wieczora. Zygmunt Pękała „Śmiały” wspominał po latach:

Tadek mnie pomógł wstać. Wstałem i upadłem. No jakby nie było, tyle godzin, krew zeszła […] Upadłem, dałem mu nóż. On wziął, wyciął mnie kawałek kija, no i idziemy […] I my tak: jak księżyc zachodził za chmury, to myśmy podchodzili, jak znowu się pokazywał to my tego [przystawaliśmy]. Przeszliśmy przez Karczunek i poszli na Karczunek, na kolonię tam. Tam miałem znajomych. Tam trzy gospodarstwa było na tej kolonii i poszedłem tam. I tam byłem trzy dni z Tadkiem.

Ciało Józefa Struga „Ordona” wrzucono na ciężarówkę i przywieziono do Puchaczowa, gdzie rozpoznawała je żona (osadzona w tamtejszym areszcie). Na pytanie przesłuchującego ją oficera śledczego WUBP w Lublinie, Bogdana Jelenia: „Czy ob[ywatelka] rozpoznaje okazanego w dniu dzisiejszym tj. 30.VII.47 r. zwłoki mężczyzny i kto to jest?”, Salwina Strug odpowiedziała:

Tak jest, rozpoznaję zwłoki mężczyzny okazane w dniu dzisiejszym tj. 30.VII.[19]47 r. i stwierdzam z całą stanowczością, że jest to mój mąż Strug Józef, który od dłuższego czasu nie był w domu, a był komendantem bandy [w] której występuje jako ps. »Ordon«. Poznaję męża mego po rysach twarzy, oraz miał znak szczególny, który w tej chwili poznaję a jest to czarna plama w okolicy lewego obojczyka, znamię jest kształtu okrągłego. Okazany mundur Wojska Polskiego z naszywkami porucznika również rozpoznaję, jest to mundur męża mego w którym chodził, przynależąc w bandzie leśnej.

Po potwierdzeniu, że zabitym jest Józef Strug, jego zwłoki wywieziono i pogrzebano w nieznanym do dziś miejscu.



Por. Józef Strug „Ordon”, dowódca oddziału partyzanckiego w Obwodzie WiN Włodawa.

Maj 1947 r. Wspólna odprawa oddziału Józef Struga „Ordona” i patrolu podległego kpt. „Uskokowi” pod dowództwem Walentego Waśkowicza „Strzały”. Od lewej: Stanisław Marciniak „Niewinny”, Walenty Waśkowicz „Strzała”, Józef Strug „Ordon” (pochylony nad mapą), Ludwik Szmydke „Czarny Jurek”, Eugeniusz Arasimowicz „Mongoł”, Czesław Osieleniec „Zagłoba”. Stoją: Ignacy Falkiewicz „Mewa”, Jerzy Marciniak „Sęk” (żołnierz patrolu „Strzały”).

Prawdopodobne rozmieszczenie obławy: I podgrupa – kolor zielony; II podgrupa – kolor niebieski; III podgrupa – kolor czerwony. Czarnym kolorem zaznaczone miejsce noclegu partyzantów oraz trasę ucieczki do miejsca śmierci „Ordona”. [Aby powiększyć mapę kliknij w miniaturkę].

Pomnik w miejscu gdzie, do końca ostrzeliwując się, zginął Józef Strug „Ordon”. W głębi widoczna droga z Sękowa, gdzie podczas próby przebicia się przez kordon obławy został on ranny.

Napis na pomniku brzmi:
BÓG HONOR OJCZYZNA/ZWZ-AK-WiN/PORUCZNIKOWI JÓZEFOWI STRUGOWI PS. „ORDON”/UR. 4 III 1919 R. DOWÓDCY ODDZIAŁU AK I WiN/W TYM MIEJSCU ZAMORDOWANY PRZEZ UB 30 VII 1947 R. ORAZ JEGO ŻOŁNIERZOM POLEGŁYM I ZAMORDOWANYM ZA WOLNOŚĆ OJCZYZNY W LATACH 1939 – 1956/PPOR. ZYGMUNT PĘKAŁA PS. „ŚMIAŁY”/ ŻOŁNIERZ POR. „ORDONA”.



Więcej na temat por. Józefa Struga „Ordona” czytaj:
 

 

Strona główna>

73. rocznica śmierci „Zimnego” i „Kruka”

Uroczystości w 73. rocznicę śmierci ppor. Mieczysława Sawickiego „Kruka” i ppor. Tadeusza Garło „Zimnego”, 20 lipca 2019 r., Stary Uścimów.

Czerwiec/lipiec 1946 r. Od lewej stoją: Władysław Kobylański „Jerzyk”, Tadeusz Garło „Zimny”, Mieczysław Sawicki „Kruk”, Bolesław N.N „Wrzos”/”Bolek”/”Łapka”. Klęczy Piotr Popielewicz „Tygrys”.

W imieniu organizatorów zapraszam na uroczystości 73. rocznicy śmierci, zamordowanych przez komunistów, oficerów z oddziału partyzanckiego Obwodu WiN Włodawa, dowodzonego przez ppor. Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia”:

  • Ppor. Tadeusza Garło „Zimnego” *
  • Ppor. Mieczysława Sawickiego „Kruka” **

które odbędą się 20 lipca 2019 r. (sobota), o godz. 10.00, w Starym Uścimowie (woj. lubelskie, pow. lubartowski, gm. Uścimów).

  • Program uroczystości:
    09:50zbiórka uczestników przed parafią Św. Apostołów Piotra i Pawła (Stary Uścimów 35)
    10:00Msza Święta
    11:00Przemarsz na cmentarz w Starym Uścimowie
    11:20Przemówienia okolicznościowe
    11:40Złożenie kwiatów i zapalenie zniczy
    12:00Zakończenie uroczystości

Śmierć „Zimnego” i „Kruka”

Lipiec 1946 r. Od lewej stoją: Władysław Kobylański „Jerzyk”, Mieczysław Sawicki „Kruk”, Tadeusz Garło „Zimny”, Bolesław N.N „Wrzos”/”Bolek”/”Łapka”.


22 lipca 1946 r., na kol. Krasne (pow. Włodawa), komunistyczna grupa operacyjna osaczyła trzech żołnierzy oddziału partyzanckiego Obwodu WiN Włodawa, dowodzonego przez ppor. Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia” – Mieczysława Sawickiego „Kruka”, Tadeusza Garło „Zimnego” i Władysława Kobylańskiego „Jerzyka”. Podczas próby wyrwania się poza pierścień obławy polegli w walce „Zimny” i „Kruk”, natomiast „Jerzyk” został aresztowany.

    Preludium do tej tragedii była akcja połączonych oddziałów „Jastrzębia” i Stefana Brzuszka „Boruty” (NZW) z 18 lipca 1946 r., kiedy to zorganizowały one zasadzkę na funkcjonariuszy chełmskiego PUBP, którzy przybyli do Siedliszcza, by przeprowadzić tam aresztowania wśród członków podziemia. Partyzanci, podając się za wojskową grupę operacyjną, na siedemnastym kilometrze szosy z Chełma do Lublina, rozpoczęli kontrolę wszystkich pojazdów, które zatrzymywano i odprowadzano wraz z pasażerami do pobliskich zabudowań. Jednym z samochodów, który nadjechał od strony Chełma, podróżowała rodzona siostra Bolesława Bieruta, Julia Malewska, jej mąż Bolesław Malewski, syn Wacław Malewski z żoną Wacławą i jej matką Zofią Kańczukowską.

    Po wylegitymowaniu pasażerów, „Boruta” oświadczył zatrzymanym, że są zakładnikami i samochód z rodziną Malewskich odprowadzono do pobliskiego gospodarstwa pod lasem. Około godz. 20.00 partyzanci wraz z rodziną Bieruta odjechali w kierunku Dorohuczy. Przed godz. 21.00 dojechali do Cycowa, a następnie do Starego Uścimowa, skąd Malewskich i ich szofera nocą przewieziono furmanką do kol. Krasne. Tam umieszczono ich w domu Franciszki i Konstantego Petryszaków, zaufanej kwaterze partyzanckiej jeszcze z okresu okupacji niemieckiej. Sprawę przechowania Malewskich uzgodniono wcześniej z komendantem miejscowej placówki WiN, Władysławem Borysikiem „Krwaworem”, którego żona była siostrą Petryszaka.

    W sobotę 20 lipca 1946 r., do gospodarstwa Petryszaków przyjechał komendant Obwodu WiN Włodawa, kpt. Zygmunt Szumowski „Komar”. W obecności członków sztabów obu oddziałów, odbyło się długie spotkanie z rodziną Bieruta. Wieczorem podjęto decyzję o zwolnieniu zatrzymanych i o świcie 21 lipca odprowadzono ich na szosę w pobliżu Sosnowicy, oddano samochód i puszczono wolno. Odjechali do Lublina, a stamtąd o godz. 12.45 pociągiem do Warszawy.

    Resort bezpieczeństwa przypadkiem dowiedział się, że rodzina Malewskich została uprowadzona. W pościg za partyzantami rzucono kilkusetosobowe siły. 21 lipca 1946 r. po południu wyruszyła do akcji łączona grupa operacyjna, złożona z żołnierzy 7 pp LWP, kursantów szkoły WUBP, funkcjonariuszy MO oraz trzech funkcjonariuszy PUBP we Włodawie w roli przewodników. Byli to: Jakub Zapasa, Jan Dudycz i Stefan Pietrykowski, którzy w oparciu o wcześniej przygotowane listy, dokonywali również aresztowań. Dotarli do położonej nieopodal kol. Krasne, wsi Maśluchy, gdzie ujęto z bronią w ręku członka placówki Krasne, Zdzisława Wodnickiego „Szczupaka”. Przewieziono go do sztabu grupy operacyjnej w Kołaczach i dopiero tam, po „dokładniejszym przesłuchaniu” (zapewne wyjątkowo brutalnym), Wodnicki zeznał, że na kol. Krasne stacjonuje oddział „Jastrzębia”. Ponadto „Szczupak” wskazał lokalizację magazynu broni oraz wydał ponad 60 osób z okolicznych placówek WiN. 22 lipca około południa grupa operacyjna dotarła do gospodarstwa „Krwawora”. Gdy Jakub Zapasa z dwoma żołnierzami 7 pp zbliżyli się do domu i próbowali uchylić okiennice, z wnętrza padły w ich stronę strzały z pistoletu.

    W mieszkaniu przebywali wówczas: Mieczysław Sawicki „Kruk”, Tadeusz Garło „Zimny” i Władysław Kobylański „Jerzyk”. W związku z planowanym przesunięciem oddziału w bezpieczne miejsce, a następnie jego czasowym rozformowaniem, postanowili ukrywać się samodzielnie. Poinformowali o tym „Jastrzębia”, więc kazał im zdać mundury i broń długą (pozostawiając pistolety i granaty), po czym przebrali się w cywilne ubrania i 22 lipca odeszli z oddziału. W porze obiadowej, tuż przed przybyciem grupy operacyjnej, dotarli na kwaterę do „Krwawora”. Gdy zauważyli otaczające ich wojsko, było już za późno. Próbujący się przebić „Kruk”, zaczął strzelać do żołnierzy i wyskoczył przez okno, jednak zaraz dosięgły go kule z „erkaemu” i po kilkunastu minutach zmarł od ran. „Zimny” zdążył jeszcze rzucić granat, po czym zginął w mieszkaniu od serii z automatu drugiego żołnierza. Władysław Kobylański „Jerzyk” próbował się ukryć, jednak został odnaleziony i aresztowany wraz z „Krwaworem” i jego żoną. Podczas walki spalone zostały zabudowania gospodarcze Borysików.

    Wyjątkowe w tej sytuacji było to, że ciała zabitych partyzantów zostały pozostawione na miejscu, a nie zabrane przez funkcjonariuszy UB. Zapewne wynikało to z tego, że poszukująca rodziny Malewskich, będąca w ciągłym ruchu grupa operacyjna, nie miała możliwości i czasu, by transportować ze sobą zwłoki „Kruka” i „Zimnego”. Dzięki temu, jak zapisał Edward Taraszkiewicz „Żelazny”: zostali przez nas pochowani później z honorami wojskowymi na cmentarzu w Uścimowie Starym.

Grób ppor. Tadeusza Garło „Zimnego” i ppor. Mieczysława Sawickiego „Kruka” na cmentarzu w Starym Uścimowie.

* Tadeusz Garło ps. „Zimny”, ppor. AK-WiN, s. Justyna i Bronisławy, ur. 2 I 1924 r. w Warszawie, 2 kl. Gimnazjum im. Piłsudskiego w Święcianach, kawaler. W 1942 r. członek AK w okolicach Świra (Wileńszczyzna) wraz ze Zdzisławem Badochą i Czesławem Ilcewiczem był funkcjonariuszem, pomocnikiem policji białoruskiej lub straży kolejowej, dla AK realizowali zadania z zakresu dywersji, zbierania broni, ekwipunku po wycofujących się oddziałach Armii Czerwonej. Od 1943 r. T. Garło został przydzielony do 9. Patrolu 23. Ośrodka Dywersyjnego AK Ignalino-Nowe Święciany dowodzonego przez Władysława Daszkiewicza. Bezpośrednio podległ zastępcy d-cy 9. Patrolu Zdzisławowi Badosze „Żelaznemu” (późniejszy d-ca szwadron w 5. Brygadzie Wileńskiej AK mjr. Z. Szendzielarza „Łupaszki”) i działał do maja 1944 r. Po wkroczeniu Sowietów w lipcu 1944 r. T. Garło został zmobilizowany do WP, został d-cą drużyny w stopniu st. strzelca w I komp strzelców 6. samodzielnego baonu 4. zapasowego pp LWP w Dojlidach. 29 IX 1944 r., pod zarzutem zamiaru dezercji, T. Garło z innymi żołnierzami został aresztowany i przewieziony do więzienia na Zamku w Lublinie. Na rozprawie przed NSW w Lublinie w dniu 20 XI 1944 r. został skazany na 10 lat więzienia. 6 IX 1945 r., T. Garło zbiegł z transportu do więzienia we Wronkach; według E. Taraszkiewicza „Żelaznego” należał do oddziału „Zawiei” [Józef Budzyński?] w pow. radomskim. Jesienią 1945 r. został ranny w nieznanych okolicznościach w okolicach Parczewa. Przy pomocy siatki terenowej Obwodu WiN Włodawa ukrywał się i leczył do marca 1946 r., kiedy trafił do oddziału L. Taraszkiewicza „Jastrzębia”. Poległ podczas próby przebicia się przez pierścień obławy w kolonii Krasne (gm. Uścimów, pow. Włodawa) 22 VII 1946 r. Pochowany na cmentarzu w Uścimowie Starym.

** Mieczysław Sawicki ps. „Kruk”, s. Piotra i Ludwiki, sierż. AK/ppor. DSZ-WiN, pochodził z Krzeszowa (gm. Berezne, pow. Kostopol, woj. wołyńskie), w latach 1937-1939 odbył kurs Przysposobienia Wojskowego II stopnia. Podczas okupacji niemieckiej w konspiracji od 1 IX 1941 r. Od 1943 r. żołnierz I batalionu 45 pp 27. Wołyńskiej DP AK pod dow. por. Franciszka Pukackiego „Gzymsa”, z którym trafił do pow. włodawskiego. Po wkroczeniu Sowietów w lipcu 1944 r. trafił do oddziału K. Piotrowskiego „Zagłoby”, w którym przebywał do ujawnienia się oddziału w lipcu 1945 r. Jesienią 1945 r. został ranny w nieznanych okolicznościach w okolicach Parczewa. Ukrywał się i leczył do marca 1946 r., kiedy trafił do oddziału L. Taraszkiewicza „Jastrzębia”. Poległ podczas próby przebicia się przez pierścień obławy w kolonii Krasne (gm. Uścimów, pow. Włodawa) 22 VII 1946 r. Pochowany na cmentarzu w Uścimowie Starym.

Grzegorz Makus
historyk, twórca strony „Żołnierze Wyklęci – Zapomniani Bohaterowie


Zobacz również:

Strona główna>

Ostatnia walka oddziału por. „Puszczyka”

Żołnierze NZW z patrolu por. Wacława Grabowskiego „Puszczyka” polegli w walce stoczonej 5 lipca 1953 r. z 1300-osobową grupą operacyjną UB-KBW we wsi Niedziałki na Mazowszu.
66. rocznica śmierci por. Wacława Grabowskiego „Puszczyka” i jego żołnierzy
 
…Nie dajmy zginąć poległym.
Zbigniew Herbert
 

Oficer Wojska Polskiego nie poddaje się wrogom Polski!
ostatnie słowa por. „Puszczyka” do UB-eków,
wzywających go do złożenia broni 5 VII 1953 r.


Por. Wacław Grabowski „Puszczyk” (1916-1953)

66 lat temu, 5 lipca 1953 roku, w walce z 1300-osobową obławą UB-KBW we wsi Niedziałki zginał dowódca ostatniego patrolu Narodowego Zjednoczenia Wojskowego działającego na Mazowszu północnym, por. Wacław Grabowski „Puszczyk”. Wraz z nim, podczas próby przebicia się przez pierścień okrążenia, poległo sześciu jego żołnierzy.


Żołnierze NZW z patrolu por. Wacława Grabowskiego „Puszczyka” polegli w walce stoczonej 5 lipca 1953 r. z 1300-osobową grupą operacyjną UB-KBW we wsi Niedziałki na Mazowszu. Od lewej leżą: Henryk Barwiński „August”, Kazimierz Żmijewski „Jan”, Lucjan Krępski „Jastrząb”, Feliks Gutkowski „Gutek”, Piotr Suwiński „Stanisław”, por. Wacław Grabowski „Puszczyk”, Antoni Tomczak „Malutki”. Zdjęcie wykonane przez UB.


Zdjęcie przedwojenne. Pierwszy z prawej (zaznaczony) stoi gimnazjalista Wacław Grabowski, późniejszy por. „Puszczyk”.

Wacław Grabowski urodził się 10 grudnia 1916 r. w rodzinie zarządcy majątku Krępa (pow. Mława). W okresie nauki w szkole średniej działał w harcerstwie. Uczestniczył w wojnie obronnej 1939 r. W okresie okupacji niemieckiej był żołnierzem ZWZ-AK w Obwodzie Mława. Służbę w oddziałach partyzanckich rozpoczął już w 1943 r. Służył w Kedywie (Kierownictwo Dywersji) Armii Krajowej i oddziale partyzanckim ppor. Stefana Rudzińskiego „Wiktora”.
Po wejściu Armii Czerwonej działał w strukturze Ruchu Oporu Armii Krajowej (ROAK) w ramach batalionu „Znicz” dowodzonego przez kpt. Pawła Nowakowskiego „Łysego” (uczestniczył m.in. w udanej akcji z 2/3 czerwca 1945 r. na PUBP w Mławie, w wyniku której uwolniono 32 więźniów oraz zastrzelono 4 UB-eków).

Ppor. Stefan Rudziński „Wiktor”

Po rozwiązaniu oddziału w 1945 r. (tzw. „akcja rozładowywania lasów”Jana Mazurkiewicza „Radosława”) „Puszczyk” zdołał przedostać się do amerykańskiej strefy okupacyjnej w Niemczech. Przez pewien czas służył w Polskich Kompaniach Wartowniczych. Stwierdził jednak, iż jego „miejsce jest w Polsce” i powrócił do kraju. Ponownie podjął działalność konspiracyjną, organizując nieduży oddział partyzancki operujący w powiatach Mława, Przasnysz, Działdowo i Ciechanów.

Wacław Grabowski „Puszczyk” dowodził samodzielnym oddziałem wchodzącym prawdopodobnie w skład 16 Okręgu NZW. Po jego likwidacji nawiązał kontakt z Mieczysławem Dziemieszkiewiczem „Rojem”. Dwaj podkomendni por. „Puszczyka” – Piotr Grzybowski „Jastrząb” i Lucjan Krępski „Rekin” – zostali skierowani w kwietniu 1951 r. jako wzmocnienie grupy st. sierż. „Roja”, jednak po jego śmierci w obławie dnia 13/14 kwietnia 1951 r. „Jastrząb” i „Rekin” powrócili do macierzystego oddziału.

Grupa „Puszczyka”, działająca w latach 1947–1953, nastawiona była na dotrwanie do zmiany sytuacji politycznej w Polsce i ograniczała swą aktywność do niezbędnej samoobrony i akcji aprowizacyjnych. Głośnym  wyczynem „Puszczyka” było m.in. przebicie się przez zasadzkę bezpieki w październiku 1952 r. w okolicach Konopek (od jego kul padło dwóch oficerów MBP i żołnierz KBW). Od jesieni 1951 r. oddział nie prowadził już żadnych działań dywersyjnych, będąc typową „grupą przetrwania”.

Wycinek mapy okolicy, w której ukrywał się „Puszczyk” i jego żołnierze w 1953 r.

Do jesieni 1952 r. ukrywał się w przygotowanym uprzednio bunkrze w powiecie działdowskim, a po jego zlokalizowaniu przez resort bezpieczeństwa przeszedł w okolice Mławy, gdzie do lata 1953 r. „melinował” w kolonijnych gospodarstwach miejscowości Niedziałki, u rodzin: Marianny Jeziorskiej, Stanisława Adamczyka i Zygmunta Klimaszewskiego. Ostatnią bazą „Puszczyka” stała się właśnie wioska Niedziałki (gm. Turza Mała), gdzie jego grupa przez wiele miesięcy ukrywała się w gospodarstwie rodziny Jeziorskich.

W ramach poszukiwań por. „Puszczyka” i jego żołnierzy w 1953 r. rozpracowanie prowadzone przez bezpiekę objęło 67 osób, głównie zamieszkałych w pow. Mława (ale także w pow. Przasnysz i Ciechanów). Przełom nastąpił zupełnie nieoczekiwanie.
Donos o miejscu pobytu partyzantów w gospodarstwie Jeziorskich złożył jeden z mieszkańców wsi Niedziałki  Wacław  Głuszek, będący współpracownikiem  resortu  bezpieczeństwa  (oznaczonym pseudonimem „N-20”).  Rankiem  5  lipca  1953  r.  agent  odwiedził  kwaterę partyzancką, pod pozorem przyniesienia „leśnym” kilograma słoniny. W rzeczywistości chodziło o potwierdzenie, czy „Puszczyk” i jego żołnierze nie zmienili miejsca pobytu.

W tym czasie Niedziałki były już okrążone przez 1300 żołnierzy KBW wspomaganych przez funkcjonariuszy UB i MO. Oddziały uczestniczące w operacji zajęły stanowiska po cichu, jeszcze w nocy z 4 na 5 lipca samochody, którymi je przywieziono, zatrzymały się kilka kilometrów od wsi, tak by nie było słychać szumu silników. Akcję ubezpieczały dwa pojazdy pancerne określane jako „tankietki” oraz działko 45 mm. Gdy agent potwierdził mocodawcom z UB, że „Puszczyk” nadal jest w swej kwaterze, można było rozpocząć operację.
Rola denuncjatora została jednoznacznie wyjaśniona w dokumentacji wytworzonej przez bezpiekę. W październiku 1953 r. naczelnik Wydziału III WUBP w Warszawie kpt. Eugeniusz Głowacki tak scharakteryzował przebieg całego zdarzenia:

W dniu 4 VII 1953 r. do PUBP Mława zgłosił się ob. Głuszek Wacław, zamieszkały Niedziałki, gm. Turza Mała, pow. Mława, działkowicz, posiada działkę z dzierżawy w ilości 5 ha, bezpartyjny, żonaty. Wymieniony ob. zameldował, iż w m. Niedziałki w dwóch gospodarstwach przebywa banda [sic!– oddział] w sile siedmiu, uzbrojona w broń krótką i automatyczną. Na podstawie złożonego zameldowania przez ob. Głuszka – przy udziale wojska KBW w dniu 5 VII [19]53 r. przeprowadzona została operacja p[rzeciw]ko bandzie, na czele której stał Grabowski Wacław ps. „Puszczyk”. W wyniku przeprowadzonej operacji cała banda […] została zlikwidowana, przy bandytach zdobyto 14 jednostek broni krótkiej i automatycznej oraz granaty i amunicję. Wymieniona banda [sic! – oddział] rekrutowała się z byłych członków AK i zlikwidowanych band. Prowadziła ona działalność terrorystyczno-dywersyjną na terenie powiatów Mława, Działdowo i Ciechanów, dokonując  w  latach  1945-1953  szeregu poważnych  mordów  i  napadów  rabunkowych, oraz w ostatnich latach [19]49-[19]53 uprawiali wrogą propagandę p[rzeciw]ko Polsce Ludowej i jej sojusznikom, a szczególnie p[rzeciwko] Związkowi Radzieckiemu, werbując jednocześnie nowych członków band.


Charakterystyka oddziału por. Wacława Grabowskiego „Puszczyka”, „Chudego” wytworzona
przez funkcjonariuszy PUBP w Mławie 19 X 1953 r.
[kliknij w dokument, aby powiększyć].

Jednostki uczestniczące w operacji zostały ustawione w kilku liniach, tak by partyzanci nawet w przypadku przedarcia się przez pierwszą tyralierę obławy, nie zdołali się wymknąć „z kotła”. Wartę pełnił wówczas Henryk Barwiński „August” i to on pierwszy zaalarmował oddział. „Puszczyk” zarządził zajęcie stanowisk i przygotowanie się do walki na wypadek, gdyby obława ogarnęła także partyzancką kwaterę. Nie znał rozmiarów operacji i nie wiedział jeszcze, że jest dokładnie zlokalizowany. Wojciech Jeziorski zapamiętał, iż z treści wydawanych przez partyzanckiego dowódcę rozkazów wynika, że zamierzał on ostrzelać grupę podchodzącą do gospodarstwa i błyskawicznie oderwać się od przeciwnika. Jeziorski wspominał:

Dochodziła godzina 16.00, kiedy jak za pociągnięciem różdżki czarodziejskiej, zboża zafalowały na całym przedpolu, ale zamiast kłosów żyta ukazały się obserwującemu żołnierskie hełmy. Była ich masa wokół zabudowań i ta masa hełmów szła ze wszystkich stron w stronę naszej kwatery, a więc byliśmy  otoczeni. Wtedy  „Puszczyk”  zrozumiał,  że  ich  godzina  wybiła.  […] Mają  dwa wyjścia, poddać się lub śmierć. Ponieważ już dawno zespołowowybrali drugą alternatywę, wobec tego – W Imię Ojca i Syna i Ducha – niech się dzieje wola Pana. Tyraliery zbliżały się, a z gardeł atakujących dobiegło wezwanie – poddajcie się, jesteście otoczeni! Na to diktum „Puszczyk” krzyknął w stronę swoich kolegów – chłopcy, podpuszczać blisko! Ognia! Strzelać celnie, nie marnować naboi; – sam skokami dotarł pod najbliższe wielkie drzewa, lipę i jesion, i stamtąd rozpoczął krótkimi seriami z empi ostrzeliwać idących od strony wschodniej żołnierzy. W odezwie strona atakująca przykryła ich zmasowanym ogniem ze wszystkich stron. Dziwne, że się nawzajem, w tej pierwszej fazie wymiany ognia, nie wystrzelali.

Pomimo wezwań do złożenia broni, żaden z żołnierzy „Puszczyka” nie podniósł rąk do góry. Pomimo tak wielkiej dysproporcji sił partyzanci podjęli obronę, a nawet próbę przebicia, podczas której wszyscy padli w krzyżowym ogniu broni maszynowej. Zginęli:

  • Antoni Tomczak „Malutki”
  • Henryk Barwiński „August”
  • Kazimierz Żmijewski „Jan”
  • Feliks Gutkowski „Gutek”
  • Piotr Grzybowski „Jastrząb”
  • Lucjan Krępski „Rekin”

Ostatni poległ por. Wacław Grabowski „Puszczyk”, który mimo dwukrotnego zranienia zdołał przedrzeć się kilkaset metrów, aż do drogi Kęczewo-Sarnowo. Ranny, ostrzeliwał się do końca. Wezwany przez funkcjonariuszy UB do poddania się, miał odkrzyknąć komunistom:

Oficer Wojska Polskiego nie poddaje się wrogom Polski!

Po wystrzelaniu amunicji do MP rzucił jeszcze  w stronę nacierających dwa granaty i kilkakrotnie strzelił z pistoletu, po czym ostatni nabój przeznaczył dla siebie. Walka trwała około godziny – o 17.00 strzały ucichły. Ciężko rannych, konających „Augusta” i „Janka”, ubowcy zabrali do szpitala w Mławie, gdzie zmarli na stole operacyjnym.

Por. Wacław Grabowski „Puszczyk”; zdjęcie pośmiertne wykonane przez PUBP w Mławie.

Denuncjatorowi wypłacono  „stosowne  wynagrodzenie”. Naczelnik Wydziału  III WUBP w Warszawie podał w swym raporcie kwotę, która wydaje się zaskakująco niska jak  za  doprowadzenie  do  śmierci  siedmiu  nieuchwytnych przez  lata  partyzantów.  Pisał mianowicie:

Ob. Głuszek Wacław za bezpośredni udział w likwidacji wyżej opisanej bandy otrzymał wynagrodzenie pieniężne w sumie 5000 zł.

4 sierpnia 1953 r. agent w  krótkim  oświadczeniu  pokwitował  otrzymaną  od  bezpieki  kwotę:

Otrzymałem od Woj[ewódzkiego] Urzędu Bezp[ieczeństwa] Publ[icznego] w Warszawie 5000 zł (pięć tysięcy złotych) za pomoc w likwidacji bandy [sic! – oddziału] „Puszczyka”.

N-20


Pokwitowany przez Wacława Głuszka (informatora o kryptonimie „N-20”) odbiór kwoty
5000 zł za wydanie na śmierć por. „Puszczyka” i jego żołnierzy.

Ciała zastrzelonych partyzantów zostały zabrane przez bezpiekę. W siedzibie PUBP w Mławie zostały dokładnie obfotografowane – zbiorowo i indywidualnie. Gdzie komuniści zakopali „Puszczyka” i jego żołnierzy – nie wiadomo. Do dziś nie mają własnego grobu.

Broń por. „Puszczyka” i jego partyzantów zdobyta przez UB po likwidacji oddziału.

Na mieszkańców wioski Niedziałki spadły surowe represje. Od razu, w dniu likwidacji  „Puszczyka”,  bezpieka  aresztowała  Marię  Jeziorską  oraz gospodarzy  Stanisława Adamczyka (akowca z okresu okupacji niemieckiej) i Zygmunta Klimaszewskiego, oskarżonych o udzielanie pomocy partyzantom. Naczelnik Wydziału III WUBP w Warszawie raportował: „Wszyscy ww. osoby aktywnie współpracowali z bandą, a szczególnie Adamczyk, u którego banda wysłuchiwała audycji nadawanych przez «Głos Ameryki». Wkrótce potem bezpieka aresztowała Wojciecha Jeziorskiego.
Oboje Jeziorskich skazano na 8 lat pozbawienia wolności, przy czym Marianna Jeziorska zmarła 18 sierpnia 1955 r. w więzieniu MBP przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. Także Stanisława Adamczyka i Zygmunta Klimaszewskiego skazano na kary 8 lat więzienia. Gospodarstwa Adamczyków i Jeziorskich zostały „skonfiskowane przez państwo”. Gdy wyszli z więzienia – nie mieli dokąd wrócić. Budynki zostały rozebrane. Dziś tylko kępy drzew wskazują, gdzie stały obejścia będące schronieniem dla ostatnich leśnych północnego Mazowsza.
Po  latach  w  miejscu ostatniej  walki  oddziału por. „Puszczyka”  jego  towarzysze  broni z NZW i ROAK wznieśli pomnik – głaz pamiątkowy, uroczyście poświęcony i odsłonięty w dniu 8 września 2001 r.

Obelisk w miejscu śmierci por. „Puszczyka” i jego żołnierzy, odsłonięty i poświęcony 8 września 2001 roku. Ufundowali go kombatanci, rodziny poległych oraz mieszkańcy gmin Lipowiec Kościelny i Kuczbork.

Obelisk w miejscu śmierci por. Wacława Grabowskiego „Puszczyka” i jego żołnierzy.

Cmentarz w Lipowcu Kościelnym. Metalowy krzyż i tablica pamiątkowa na symbolicznej mogile por. „Puszczyka” i jego żołnierzy.

Tablica na krzyżu na cmentarzu w Lipowcu Kościelnym:
„Pamięci byłych żołnierzy AK-NZW poległych w dniu 5 lipca 1953 r. w miejscowości Niedziałki w obronie honoru narodu i godności własnej oraz wolności nie tylko własnej”.

Ostatnimi partyzantami antykomunistycznego podziemia na północnym Mazowszu, którzy zginęli w walce z komunistami byli Kazimierz Dyksiński „Kruczek” oraz Leon Malicki „Zygmunt”. Po wkroczeniu Sowietów byli żołnierzami ROAK (Ruch Oporu Armii Krajowej), a następnie 11. Grupy Operacyjnej NSZ. „Kruczek” został aresztowany 3 stycznia 1947 r. i skazany na karę śmierci. W nocy po ogłoszeniu wyroku uciekł z więzienia i dołączył do oddziału por. Franciszka Majewskiego „Słonego”.
W październiku 1947 r. wraz z oddziałem wszedł w skład XXIII Okręgu Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Po rozbiciu struktur NZW ukrywał się wraz z Leonem Malickim „Zygmuntem”. Partyzanci zostali wydani przez agenta UB „Kaszuba” – człowieka, u którego się ukrywali. 10 czerwca 1954 r., osaczeni przez obławę UB we wsi Będzymin w pow. Sierpc, podjęli swoją ostatnią walkę. Tak opisał to wydarzenie w raporcie skierowanym do naczelnika Wydziału I Departamentu III MBP naczelnik Wydziału III WUBP w Warszawie:

[…] O godz. 17.30 zabudowania agenta „Kaszuby” oraz przyległe budynki należące do sąsiadów agenta zostały okrążone. Do środka weszła grupa szturmowa, która została ostrzelana przez bandytów i obrzucona granatami […] Bandyci zostali wyparci z budynków na odkryte pole, nie orientując się, że są okrążeni przez obstawę, zostali przykryci ogniem i w tym momencie Malicki Leon ps. „Zygmunt”, będąc rannym strzelił sobie w głowę z własnego pistoletu, natomiast bandyta Dyksiński Kazimierz ps. „Kruczek” podłożył pod siebie granat, który eksplodował pozbawiając go życia.[…].

Do dziś miejsca pochówków ostatnich partyzantów Mazowsza, jak i wielu innych, pozostają nieznane.
GLORIA VICTIS !

Więcej na temat por. Wacława Grabowskiego „Puszczyka” czytaj:

Strona główna>
Prawa autorskie>

73. rocznica śmierci majora „Orlika”


Mjr Marian Bernaciak „Orlik”

73. rocznica śmierci mjr. Mariana Bernaciaka „Orlika”

…Nie dajmy zginąć poległym.
Zbigniew Herbert
 

73 lat temu, 24 czerwca 1946 roku, podczas próby przebicia się przez kordon obławy grupy operacyjnej LWP koło wsi Piotrówek (pow. garwoliński), zginął major Marian Bernaciak ps. „Orlik”, dowódca Inspektoratu WiN Puławy oraz dowódca zgrupowania oddziałów partyzanckich WiN w Inspektoracie Rejonowym „Puławy”.

Wraz z żołnierzami ochrony osobistej wracał z odprawy dowództwa Inspektoratu Wolność i Niezawisłość Puławy do swojego zgrupowania stacjonującego koło wsi Hordzieżka w powiecie łukowskim. 20 kilometrów przed celem grupa zatrzymała się na skraju wsi Piotrówek, aby podkuć konia u kowala Bolesława Pyrki. O podejrzanych gościach sołtys Jan Maraszek, za pośrednictwem swojego syna, powiadomił posterunek MO w pobliskim Trojanowie i oddział żołnierzy z 1. DP w Więckowie, którzy patrolowali teren przed zbliżającym się referendum. Zorganizowano zasadzkę. Jedna grupa wkroczyła do wsi, a druga zablokowała przewidywaną drogę ucieczki do pobliskiego lasu.
Partyzanci podjęli próbę przebicia się z okrążenia, ale tylko dwóm udało się wyrwać z kotła. Dwóch wpadło w ręce UB, natomiast mjr „Orlik” wraz z Leonem Jankowskim „Ogarkiem”, polegli.



Pośmiertna fotografia mjr. Mariana Bernaciaka „Orlika”, wykonana przez ubeków dnia 24 czerwca 1946 r. Fot. AIPN.

Ciało „Orlika” ubecy zabrali do Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa na Pradze w Warszawie. Tam przez kilka dni upewniali się, czy to on, sprowadzając do jego zwłok więzionych rodziców i podkomendnych. Jedną z nich była Halina Rybakowska „Iskierka”, która tak zapamiętała ostatnie spotkanie ze swoim dowódcą:

W wielkiej świetlicy ułożono go na deskach podwyższonych w górnej części ciała. Twarz była czysta i spokojna, wyglądał jakby spał, ręce miał ułożone wzdłuż ciała, lewa była pokrwawiona i poszarpana pociskiem dum-dum, prawa zupełnie czysta. Miał na sobie zielonkawą kurtkę o kroju wojskowym i bryczesy. Zaszokowały mnie jego bose stopy, z palcami nadgryzionymi przez szczury. Sala była wypełniona przez wysokiej rangi umundurowanych, obwieszonych orderami – mundury polskie i ruskie. Żołnierzy „Orlika” zwożono z różnych więzień i aresztów, doprowadzono też jego rodziców w celu zidentyfikowania go. Modlitwą i łzami pożegnałam swojego dowódcę.


Zdjęcie pośmiertne mjr. Mariana Bernaciaka „Orlika” wykonane przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. Fot. AIPN.

Leon Jankowski „Ogarek”, szef ochrony mjr. Mariana Bernaciak „Orlika”. Poległ wraz ze swoim dowódcą w Piotrówku 24 czerwca 1946 r. Zdjęcie wykonano w Bobrownikach/k Dęblina na krótko przed śmiercią. Fot. AIPN.


Krzyż w miejscu śmierci mjr. Mariana Bernaciaka „Orlika”.


Rozkaz mjr. Franciszka Jaskólskiego „Zagończyka” informujący o śmierci Mariana Bernaciaka „Orlika”. Fot. Archiwum IPN (IPN BU 0207/332/3).

Ciało majora Mariana Bernaciaka „Orlika” pokazano rodzinie, a następnie – starając się zabić także pamięć po nim – ukryto. Pogrzebano go tam, gdzie leżeli inni skrytobójczo pomordowani przez NKWD i UB – na Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie, w kwaterze 45 N. Przez dziesięciolecia była tam jedynie studnia, błoto, wysypisko śmieci i szalety. Dopiero w latach siedemdziesiątych udało się rodzinom pomordowanych dowiedzieć, gdzie leżą ich bliscy. Bardzo duża w tym dziele jest zasługa  brata mjr. „Orlika”, Lucjana Bernaciaka. Po dziesięciu latach usunięto bezczeszczące groby szalety, postawiono brzozowy krzyż, który jednak bardzo szybko został zniszczony przez „wandali”.

Minęło kolejne dziesięć zanim upadł PRL i wyrażono zgodę na zbudowanie „Pomnika Więźniów Politycznych Straconych w latach 1944 – 1956”. Po wielu staraniach i kłopotach pomnik odsłonięto 15 września 2001 roku.

26 czerwca 2005 roku w Zalesiu koło Ryk, przed domem, w którym urodził się „Orlik” miała miejsce uroczystość odsłonięcia i poświecenia pomnika poświęconego majorowi Marianowi Bernaciakowi.

GLORIA VICTIS !


Pomnik mjr Mariana Bernaciaka ps. „Orlik” w Zalesiu. Wyryta w kamieniu inskrypcja głosi: „A jeśli komu droga otwarta do nieba, tym, co służą ojczyźnie”. Pieśń XII Jan Kochanowski./ W HOŁDZIE URODZONEMU W ZALESIU 6 MARCA 1917 R. MJR. MARIANOWI BERNACIAKOWI „ORLIKOWI” / Obrońcy ojczyzny we wrześniu 1939 r. / Organizatorowi ZWZ-AK w podobwodzie Dęblin-Ryki / Dowódcy OPI/15 PP „Wilków” Armii Krajowej / Komendantowi zgrupowań partyzanckich WiN w  inspektoracie Puławy / POLEGŁEMU W WALCE O NIEPODLEGŁĄ POLSKĘ 24 CZERWCA 1946 R. / Społeczeństwo powiatu ryckiego, 26 czerwca 2005 r.

Pomnik w Zalesiu.

Pomnik w okolicach miejsca śmierci mjr. „Orlika”. Napis na pomniku brzmi: NA TYCH POLACH POLEGŁ MJR MARIAN BERNACIAK „ORLIK”/ KOMENDANT ODDZ. PARTYZ. ZGRUPOWANIA 15 PP „WILKÓW” AK / KMDT GRUP DYW. I O.P. WIN.


Więcej na temat mjr. Mariana Bernaciaka „Orlika” czytaj:

Obejrzyj na youtube:

Strona główna>

Pełna lista 24 odnalezionych i zidentyfikowanych ofiar totalitaryzmów i UPA wraz z biogramami i fotografiami

https://ipn.gov.pl/dokumenty/zalaczniki/1/1-293782.jpg

17 czerwca 2019 w Pałacu Prezydenckim w Warszawie wręczono noty identyfikacyjne rodzinom 24 ofiar reżimu komunistycznego i zbrodni dokonanych przez UPA, których szczątki zostały odnalezione i zidentyfikowane przez Biuro Poszukiwań i Identyfikacji IPN.

Biogramy i wizerunki odnalezionych

Stanisław Gibek

ps. „Piekarz”, „Feliks” żołnierz Armii Krajowej i oddziału AK „Tartak” i Oddziału Partyzanckiego Służby Ochrony Społeczeństwa „Jastrzębie” Konspiracyjnego Wojska Polskiego – działających na Pograniczu Dolnego i Górnego Śląska oraz Wielkopolski i Ziemi Łódzkiej.

Urodził się 16 stycznia 1920 r. w Gromadzicach – gmina Czarnożyły w pow. wieluńskim. W czasie II wojny światowej, po ucieczce z transportu na roboty przymusowe w Niemczech, wstąpił do AK pełniąc służbę w Obwodzie AK „Reduta” w okolicach Namysłowa. Po zakończeniu działań wojennych zamieszkał wraz z rodziną w Wodzicznej w powiecie kępińskim. W połowie 1945 r. został zatrzymany i osadzony w areszcie MO w Laskach, z którego wkrótce został uwolniony przez oddział Franciszka Olszówki ps. „Otto” do którego wstąpił. Działalność niepodległościową kontynuował w oddziale AK „Tartak” Stanisława Panka „Rudego”, który od wiosny 1946 r. współdowodzony przez por. Alfonsa Olejnika ps. „Roman” „Babinicz”, znalazł się w strukturze KWP. Wziął udział m.in. w rozbiciu aresztu w Kępnie w październiku 1945 r. oraz w likwidacji dziewięciu żołnierzy sowieckich na Stacji Czastary w lutym 1946 r. 5 lipca 1946 r. został ranny w obławie wojsk KBW z Wrocławia i PUBP z Wielunia pomiędzy Żdżarami a Wójcinem i przewieziony na posterunek MO w Bolesławcu. Pomimo ciężkiego stanu został przekazany do PUBP w Wieluniu, gdzie przeszedł bardzo brutalne śledztwo w trakcie którego został zakatowany. 6 lipca 1946 r. nagie zwłoki Stanisława Gibka, z widocznymi licznymi obrażeniami, zostały wyrzucone na pobliski śmietnik. Ciało zakopano w nieoznakowanym grobie na miejscowym cmentarzu.

Szczątki Stanisława Gibka odnaleziono we wrześniu 2018 r. podczas prac ekshumacyjnych prowadzonych przez IPN na Cmentarzu Rzymskokatolickim przy ul. 3 Maja w Wieluniu.


Feliks Gołębowski

żołnierz WP

Urodził się 9 stycznia 1924 r. w m. Starczanowo w pow. obornickim. Pełnił służbę w 28 p.p. 9 DP. 24 lipca 1946 r. po walce stoczonej w Jaworniku Ruskim z oddziałem Ukraińskiej Armii Powstańczej został wzięty do niewoli i zamordowany.

Szczątki Feliksa Gołębowskiego zostały odnalezione w lipcu 2016 r. podczas prac ekshumacyjnych prowadzonych przez pion śledczy IPN w Jaworniku Ruskim.

 

Jan Grudziński

ps. „Karol”, „Płomień”, sierż., żołnierz AK-WiN

Urodził się 23 grudnia 1914 r. w Kąkolewnicy w pow. radzyńskim. W latach 1936-1937 służył w 6. Batalionie Saperów w Brześciu. Brał udział w wojnie 1939 r. W okresie niemieckiej okupacji był członkiem placówki AK w Kąkolewnicy. Po wkroczeniu Sowietów na Lubelszczyznę pozostał w konspiracji, obejmując w lipcu 1946 r. dowództwo oddziału samoobrony Rejonu IV Obwodu WiN Radzyń Podlaski. Ujawnił się 4 kwietnia 1947 r. przed Powiatowym Urzędem Bezpieczeństwa Publicznego w Radzyniu Podlaskim. Poszukiwany przez UB zaczął się ukrywać. 7 lipca 1947 r. został zatrzymany przez MO we wsi Wygnanka. W stanie ciężkim przewieziono go do Szpitala Powiatowego w Radzyniu Podlaskim, z którego tuż po wykonanej operacji (trepanacja czaszki) został przetransportowany do siedziby PUBP w Radzyniu, gdzie już od 10 lipca 1947 r. poddano go brutalnemu śledztwu, pomimo stanu zdrowia zagrażającemu życiu. 30 marca 1948 r. na rozprawie przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Lublinie został skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano 7 czerwca 1948 r. w więzieniu na Zamku w Lublinie.

Szczątki Jana Grudzińskiego zostały odnalezione w listopadzie 2018 r. w czasie prac ekshumacyjnych prowadzonych przez IPN na Cmentarzu Rzymskokatolickim przy ul. Unickiej w Lublinie.


Paweł Kalinowski

ps. „Francuz”, żołnierz AK-WiN

Urodził się 24 sierpnia 1921 r. w Pniówku w pow. zamojskim. W 1944 r. był aresztowany przez NKWD jako podejrzany o nielegalne posiadanie broni lecz został zwolniony. Początkowo był współpracownikiem oddziału lotnej żandarmerii Stanisława Pakosa „Wrzosa” z II Inspektoratu Zamojskiego AK, któremu udzielał kwatery oraz informacji o ruchach UB i MO. Od lutego 1951 r. był żołnierzem oddziału „Wrzosa” i jednocześnie pełnił funkcję komendanta placówki w Pniówku. Został zatrzymany 27 października 1951 r. w Pniówku przez funkcjonariuszy Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Zamościu. Przeszedł bardzo ciężkie śledztwo. Był sądzony w trybie doraźnym. Wyrokiem z 20 grudnia 1951 r. Wojskowy Sąd Rejonowy w Lublinie na sesji wyjazdowej w Zamościu skazał „Francuza” na karę śmierci, którą wykonano 7 lutego 1952 r. w więzieniu na Zamku w Lublinie.

Szczątki Pawła Kalinowskiego odnaleziono w listopadzie 2018 r. podczas prac ekshumacyjnych prowadzonych przez IPN na Cmentarzu Rzymskokatolickim przy ul. Unickiej w Lublinie.


Stanisław Kiljan

współpracownik AK-WiN

Urodził się 24 lutego 1914 r. w Kazimierzu Dolnym w pow. puławskim. W 1936 r. odbył służbę wojskową w 41 pułku piechoty w Suwałkach.  W wojnie 1939 r. nie brał udziału. Od kwietnia 1950 r. współpracował ze Stanisławem Ochnio „Granatem” – dowódcą oddziału zbrojnego wywodzącego się ze zgrupowania AK-WiN Mariana Bernaciaka „Orlika” – Zygmunta Wilczyńskiego „Żuka”. Udzielał mu kwatery i dostarczał żywność. Został zatrzymany 23 września 1950 r. przez grupę operacyjną KBW i Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Puławach. Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Lublinie z 29 listopada 1950 r. został skazany na 7 lat więzienia. Zmarł 15 maja 1953 r. w więzieniu przy ul. Kleczkowskiej we Wrocławiu.

Szczątki Stanisława Kiljana zostały odnalezione w listopadzie 2011 r. w wyniku prac ekshumacyjnych prowadzonych przez IPN na Cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu.


Józef Kołodziej

ps. Wichura” – ppor. NSZ

Urodził się 25 czerwca 1921 r. w Bierach w pow. bielski. W czerwcu 1945 r. wstąpił do oddziałów partyzanckich Zgrupowania Narodowych Sił Zbrojnych kpt. Henryka Flamego „Bartka” i został mianowany dowódcą drużyny Pogotowia Akcji Specjalnych  o krypt „Błyskawica”. Brał udział w wielu akcji zbrojnych. Uczestniczył w słynnej defiladzie oddziałów „Bartka” w Wiśle 3 maja 1946 r. Od maja 1946 r. pełnił funkcję szefa propagandy i informacji przy sztabie. Kilkakrotnie skutecznie wykonywał także trudne misje koncentrowania w terenie Beskidów leśnych oddziałów. We wrześniu 1946 r. w ramach operacji „Lawina” koordynował przerzut żołnierzy NSZ na Zachód. Aresztowany w październiku 1946 r. w Chorzowie. 14 grudnia 1946 r. został skazany na karę śmierci przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Katowicach na sesji wyjazdowej w Będzinie, którą wykonano 31 grudnia 1946 r. w katowickim więzieniu.

Szczątki Józefa Kołodzieja zostały odnalezione we wrześniu 2017 r. podczas prac ekshumacyjnych prowadzonych przez IPN na cmentarzu komunalnym przy ul. Panewnickiej w Katowicach.


Ernest Kozubek

ps. „Grom” – żołnierz NSZ

Urodził się 11 lipca 1925 r. w Starej Kuźni w pow. pszczyńskim. W latach 1942-1945 był wywiadowcą Tajnej Organizacji Wojskowej na terenie Starej Kuźni i Rudy Śląskiej-Halemby (od 1943 r. włączona do AK). Po wojnie wstąpił do służby wartowniczej w PUBP w Świętochłowicach, skąd w maju 1945 r. zdezerterował, ostrzegając jednocześnie zagrożonych aresztowaniem kolegów. Ukrywając się, trafił w Beskidy, gdzie przechwycił go patrol  Zgrupowania NSZ kpt. Henryka Flamego „Bartka”. W marcu 1946 r. złożył przysięgę na wierność NSZ i został przydzielony do leśnych grup bojowych, sierż. „Wichury”, sierż. „Andrusa” – kryptonim „Śmiertelni”, a następnie sierż. „Starego”, biorąc udział w licznych akcjach zbrojnych. W czasie realizacji przez bezpiekę operacji „Lawina” pełnił funkcję łącznika „Bartka” z kpt. Henrykiem Wendrowskim „Lawiną”. Aresztowany w październiku 1946 r. w Zabrzu, został  14 grudnia 1946 r. skazany na karę śmierci przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Katowicach na sesji wyjazdowej w Będzinie. Wyrok wykonano 31 grudnia 1946 r. w katowickim więzieniu.

Szczątki Ernesta Kozubka zostały odnalezione we wrześniu 2017 r. podczas prac ekshumacyjnych prowadzonych przez IPN na cmentarzu komunalnym przy ul. Panewnickiej w Katowicach.


Adam Kuchciewicz

ps. „Iskra”, „Wiktor”, ppor. cz. w., żołnierz NSZ-NZW, WiN

Urodził się 24 grudnia 1922 r. w Łęcznej. W działalność konspiracyjną zaangażował się w styczniu 1940 r. Od 1942 r. należał do placówki NSZ w Łęcznej. Od jesieni 1943 r. służył w oddziale NSZ Jana Imbirowicza „Jacka”. Po wkroczeniu Sowietów na Lubelszczyznę został zmobilizowany we wrześniu 1944 r. do WP i wcielony do 8. zapasowego pułku piechoty na Majdanku. W grudniu 1944 r. zdezerterował z jednostki i dołączył do oddziału NSZ Mieczysława Pazderskiego „Szarego”. Od wiosny 1946 r. służył w oddziale NSZ-NZW Stefana Brzuszka „Boruty”. Był szefem i zastępcą dowódcy grupy. W lipcu 1946 r. przeszedł do oddziału WiN kpt. Zdzisława Brońskiego „Uskoka” pełniąc funkcję dowódcy plutonu, patrolu, a od jesieni 1948 r. szefa oddziału. Po śmierci „Uskoka”, w maju 1949 r. dołączył do oddziału Edwarda Taraszkiewicza „Żelaznego”, który latem 1949 r. uległ podziałowi i Kuchciewicz objął komendę nad częścią żołnierzy, tworząc własny oddział partyzancki. Zginął 10 lutego 1953 r. w Piaskach k. Lublina w wyniku wymiany ognia z funkcjonariuszami MO. Jego ciało przewieziono do więzienia na Zamku w Lublinie, gdzie okazywano je świadkom celem rozpoznania. 17 lutego 1953 r. przeprowadzono oględziny i sekcję zwłok w Zakładzie Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Lublinie.

Szczątki Adama Stanisława Kuchciewicza odnaleziono w listopadzie 2018 r. w czasie prac ekshumacyjnych prowadzonych przez IPN na Cmentarzu Rzymskokatolickim przy ul. Unickiej w Lublinie.


Lucjan Marchel

żołnierz NSZ-NZW

Urodził się 9 stycznia 1926 r. w m. Wojtkowice Glinna w pow. wysokomazowieckim. W czasie okupacji niemieckiej należał wraz z bratem Zygmuntem do lokalnej siatki Narodowych Sił Zbrojnych. Podczas akcji „Burza” walczyli w oddziale por. Franciszka Malinowskiego „Buksy”. Lucjan został ranny i trafił do szpitala w Brześciu, gdzie przez kilka miesięcy był leczony i przechodził rehabilitację. W 1945 r. nielegalnie przekroczył linie Curzona i przedostał się do rodzinnej miejscowości, w której kontynuował leczenie postrzelonej nogi. Od lutego – marca 1946 r. obaj bracia pełnili służbę w oddziale funkcjonującym w strukturach 3. Wileńskiej Brygady NZW kpt. Romualda Rajsa „Burego”. Po aresztowaniu w grudniu 1946 r. w rodzinnej miejscowości osadzono ich w areszcie w Ciechanowcu. Wyrokiem z 27 grudnia 1946 r. Wojskowego Sądu Rejonowego w Białymstoku, który  jako Sąd Doraźny obradował na sesji wyjazdowej w Wojtkowicach Glinnie, zostali skazani na karę śmierci. W rozprawie, która rozpoczęła się o 10.45 na terenie rodzinnego gospodarstwa braci Marchelów, uczestniczyło w charakterze „widzów” ok. 500 osób doprowadzonych z okolicznych miejscowości. Wyrok został wykonany tego samego dnia o godz. 13.10.

Szczątki Zygmunta i Lucjana Marchelów zostały odnalezione we wrześniu 2017 r. podczas prac ekshumacyjnych prowadzonych przez IPN na cmentarzu parafialnym w Ciechanowcu.


 

Zygmunt Marchel

ps. „Sternik”, żołnierz NSZ-NZW

Urodził się 14 stycznia 1921 r., w m. Wojtkowice Glinna w pow. wysokomazowieckim. W czasie okupacji niemieckiej należał wraz z bratem Lucjanem do lokalnej siatki Narodowych Sił Zbrojnych. Podczas akcji „Burza” walczyli w oddziale por. Franciszka Malinowskiego „Buksy”. Zygmunt od września 1945 r. był w oddziale Narodowego Zjednoczenia Wojskowego ppor. Jana Boguszewskiego „Bitnego”. Od lutego – marca 1946 r. obaj bracia pełnili służbę w oddziale funkcjonującym w strukturach 3.Wileńskiej Brygady NZW kpt. Romualda Rajsa „Burego”. Zygmunt w 1946 r. pełnił funkcję komendanta placówki w Wojtkowicach Glinnie. Po aresztowaniu w grudniu 1946 r. w rodzinnej miejscowości osadzono ich w areszcie w Ciechanowcu. Wyrokiem z 27 grudnia 1946 r. Wojskowego Sądu Rejonowego w Białymstoku, który jako Sąd Doraźny obradował na sesji wyjazdowej w Wojtkowicach Glinnie, zostali skazani na karę śmierci. W rozprawie, która rozpoczęła się o 10.45 na terenie rodzinnego gospodarstwa braci Marchelów, uczestniczyło w charakterze „widzów” ok. 500 osób doprowadzonych z okolicznych miejscowości. Wyrok został wykonany tego samego dnia o godz. 13.10.

Szczątki Zygmunta i Lucjana Marchelów zostały odnalezione we wrześniu 2017 r. podczas prac ekshumacyjnych prowadzonych przez IPN na cmentarzu parafialnym w Ciechanowcu.


 

Mikołaj Mazur

ps. „Pasek”, żołnierz NOW-AK

Urodził się 24 maja 1918 r. w Sobolowie w pow. bocheńskim. Od 1941 r. działał w Narodowej Organizacji Wojskowej. W 1944 r. pełnił funkcję szefa gospodarczego oddziału partyzanckiego NOW-AK Obozowej Drużyny Bojowej (ODB) „Jastrzębski”. Po wkroczeniu do Polski Armii Czerwonej ukrywał się. Latem 1945 r. powrócił na ziemię bocheńską i przystąpił do oddziału NOW-NZW Augustyna Rafalskiego „Pogroma”. Uczestniczył m.in. w likwidacjach żołnierzy sowieckich i osób podejrzewanych o współpracę z komunistami, a także rozbrajaniu funkcjonariuszy UB oraz MO. Jesienią 1945 r. ujawnił się w Krakowie, jednakże po kilku miesiącach ponownie przystąpił do oddziału. Brał udział w kilku akcjach grupy, po czym w drugiej połowie 1946 r. zaprzestał działalności konspiracyjnej, a w 1947 r. ujawnił się. Niebawem, obawiając się aresztowania, ponownie rozpoczął działalność zbrojną. Aresztowany 10 stycznia 1951 r. przez funkcjonariuszy WUBP w Krakowie, został wyrokiem WSR w Krakowie z 31 sierpnia 1951 r. skazany na karę śmierci, którą wykonano 24 grudnia 1951 r. w więzieniu przy ul. Montelupich w Krakowie.

Szczątki Mikołaja Mazura zostały odnalezione w maju 2018 r. podczas prac ekshumacyjnych prowadzonych przez IPN na cmentarzu Rakowickim w Krakowie.

 


Władysław Nowak

ps. „Groźny”, żołnierz NOW-AK

Urodził się 14 maja 1921 r. w Kamyku w pow. bocheńskim. Od 1943 r. działał w Narodowej Organizacji Wojskowej, kolportując prasę konspiracyjną. W marcu 1945 r. został aresztowany, jednak po kilku dniach udało mu się zbiec z aresztu Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Bochni, po czym wkrótce przyłączył się do oddziału NOW-NZW Augustyna Rafalskiego „Pogroma”. Brał udział w wielu akcjach grupy od maja do września 1945 r., po czym wyjechał na Ziemie Zachodnie. Ujawnił się tam w marcu 1947 r. W 1950 r., zagrożony aresztowaniem przez UB, ponownie zaczął się ukrywać. Zatrzymany 11 stycznia 1951 r. przez funkcjonariuszy WUBP w Krakowie,  został wyrokiem WSR w Krakowie z 31 sierpnia 1951 r. skazany na karę śmierci, którą wykonano 24 grudnia 1951 r. w krakowskim więzieniu przy ul. Montelupich.

Szczątki Władysława Nowaka zostały odnalezione w maju 2018 r. podczas prac ekshumacyjnych prowadzonych przez IPN na cmentarzu Rakowickim w Krakowie.


Józef Olszar

ps. „Ojciec”

Urodził się 4 czerwca 1905 r. w Wędryni na Zaolziu. W okresie międzywojennym pełnił służbę w 21. Pułku Artylerii Lekkiej Wojska Polskiego, a następnie w Policji Województwa Śląskiego. Od kwietnia 1946 r. współpracował z kpt. Henrykiem Flame „Bartkiem”, dowódcą oddziałów leśnych VII Okręgu Narodowych Sił Zbrojnych, przekazując cenne informacje, które zdobywał w prowadzonej z rodziną gospodzie pod Baranią Górą, w której często zatrzymywali się funkcjonariusze bezpieki. Pełnił także funkcję głównego łącznika „Bartka” oraz prowadził wywiad, dostarczał leki, zaopatrzenie i upłynniał konfiskowane towary. We wrześniu 1946 r. wskazywał również miejsca odbioru grup przerzutowych w operacji „Lawina”, co doprowadziło do jego aresztowania w październiku 1946 r. w Skoczowie. 14 grudnia 1946 r. został skazany na karę śmierci przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Katowicach na sesji wyjazdowej w Będzinie. Wyrok wykonano 31 grudnia 1946 r. w katowickim więzieniu.

Szczątki Józefa Olszara zostały odnaleziony we wrześniu 2017 r. podczas prac ekshumacyjnych prowadzonych przez IPN na cmentarzu komunalnym przy ul. Panewnickiej w Katowicach.


Bolesław Palarz

ps. „Ogień”, żołnierz NSZ

Urodził się 20 maja 1927 r. w Dziedzicach (obecnie Czechowice-Dziedzice) w pow. bielskim. W okresie międzywojennym należał do 2. Drużyny Harcerskiej w Dziedzicach. W czasie okupacji został wywieziony na roboty przymusowe do Niemiec. Po wojnie kontynuował działalność harcerską. Zagrożony aresztowaniem przez bezpiekę za oddanie swojej lornetki na potrzeby Zgrupowania Narodowych Sił Zbrojnych kpt. Henryka Flamego „Bartka”, zbiegł do lasu. 7 lipca 1946 r. złożył przysięgę na wierność NSZ i został przydzielony do grupy o krypt. „Burza”, uczestnicząc w akcjach zbrojnych. Od września 1946 r. był łącznikiem „Bartka” z Henrykiem Wendrowskim „Lawiną”. 3 października 1946 r. został aresztowany w Zabrzu i wyrokiem z 14 grudnia 1946 r. Wojskowego Sądu Rejonowego w Katowicach na sesji wyjazdowej w Będzinie skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano 31 grudnia 1946 r. w katowickim więzieniu.

Szczątki Bolesława Palarza zostały odnalezione we wrześniu 2017 r. podczas prac ekshumacyjnych prowadzonych przez IPN na cmentarzu komunalnym przy ul. Panewnickiej w Katowicach.


Zachariasz Powałko

członek organizacji „Obrona Narodowa”

Urodził się 8 czerwca 1921 r. w m. Kunów w pow. lubartowskim. W okresie od sierpnia 1949 r. do lipca 1950 r. był członkiem organizacji podziemnej „Obrona Narodowa”, dowodzonej przez Ludwika Moryla, działającej na terenie pow. żagańskiego. Został skazany wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego we Wrocławiu z 30 listopada 1950 r. na karę śmierci, którą wykonano 17 stycznia 1951 r. w więzieniu przy ul. Kleczkowskiej we Wrocławiu.

Szczątki  Zachariasza Powałki zostały odnalezione w październiku 2011 r. w wyniku prac ekshumacyjnych prowadzonych przez IPN na Cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu. 


Józef Pyś

ps. „Śmiały”, „Ostry”, kpr. rez., żołnierz AK-WiN

Urodził się 26 maja 1926 r. w Wólce Panieńskiej w pow. zamojskim. W okresie niemieckiej okupacji służył w oddziale Jana Turowskiego „Norberta” w Obwodzie AK Zamość. Po wkroczeniu Sowietów na Lubelszczyznę pozostał w konspiracji. Był członkiem oddziału Tadeusza Łogody „Barykady”. 29 grudnia 1945 r. został aresztowany i osadzony w więzieniu w Zamościu, skąd został uwolniony 8 maja 1946 r. przez oddział WiN Romana Szczura „Urszuli”. Początkowo przebywał w oddziale, a następnie był członkiem drużyny żandarmerii lotnej Rejonu WiN Łabunie. Ujawnił się 11 kwietnia 1947 r. przed Powiatowym Urzędem Bezpieczeństwa Publicznego w Zamościu. Zagrożony aresztowaniem, powrócił do konspiracji. Dołączył ponownie do oddziału dowodzonego przez Tadeusza Łagodę „Barykadę”, a po jego śmierci – przez Stanisława Pakosa „Wrzosa”. Grupa podlegała II Inspektoratowi Zamojskiemu AK. 18 lutego 1951 r. został ciężko ranny w starciu z funkcjonariuszami MO w Zamościu i po przewiezieniu do Szpitala Powiatowego w Zamościu zmarł. Jego ciało przewieziono następnie do Zakładu Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Lublinie, gdzie dokonano oględzin i sekcji.

Szczątki Józefa Pysia zostały odnalezione we wrześniu 2018 r. w czasie prac ekshumacyjnych prowadzonych przez IPN na Cmentarzu Rzymskokatolickim przy ul. Unickiej w Lublinie.


Franciszek Skrobol

współpracownik KWP

Urodził się 25 października 1921 r. w Kleszczowie k. Żor. W okresie okupacji niemieckiej pomagał w organizowaniu schronienia dla ukrywających się przed gestapo. W sierpniu 1944 r. wysłany przymusowo do kopania okopów, skąd zbiegł i działał w oddziałach  partyzanckich. Po przejściu frontu pełnił służbę w jednostkach MO w Suszcu i Żorach. Jednocześnie od stycznia 1946 r. z częścią załogi posterunku w Żorach podjął współpracę z oddziałem dywersyjnym Konspiracyjnego Wojska Polskiego krypt. „Wędrowiec”. W jego domu kilkakrotnie odbyły się odprawy dowództwa okręgu i oddziału KWP. Zarejestrowany jako tajny współpracownik UB, nie podjął współpracy, przeciwnie – przyczynił się do likwidacji oficera prowadzącego przez oddział „Wędrowca”. Aresztowany przez PUBP w Cieszynie 16 lipca 1946 r. Został skazany 17 października 1946 r. przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Katowicach na karę śmierci, którą wykonano 28 grudnia 1946 r. w katowickim więzieniu.

Szczątki Franciszka Skrobola zostały odnalezione we wrześniu 2017 r. podczas prac ekshumacyjnych prowadzonych przez IPN na cmentarzu komunalnym przy ul. Panewnickiej w Katowicach.


Stanisław Staroń

ps. „Błysk”, „Grom”, członek organizacji podziemnej „Błyskawica”

Urodził się 8 sierpnia 1928 r. w Ostrowcu Świętokrzyskim. Będąc pracownikiem Huty Ostrowiec wspólnie z Wacławem Wątrobą – byłym członkiem AK, założył we wrześniu 1946 (1947)  r. organizację podziemną „Błyskawica”. Aresztowany 4 listopada 1951 r. w Ostrowcu Świetokrzyskim przez funkcjonariuszy PUBP, został skazany wyrokiem z 26 lutego 1952 r. Wojskowego Sądu Rejonowego w Kielcach na sesji wyjazdowej w Ostrowcu Świętokrzyskim na karę śmierci. Wyrok wykonano 11 czerwca 1952 r. w więzieniu w Kielcach.

Szczątki Stanisława Staronia zostały odnalezione w czerwcu 2018 r. w wyniku prac ekshumacyjnych prowadzonych przez IPN na Cmentarzu Rzymskokatolickim „Piaski” w Kielcach.              


 

Wojciech Stypuła

ps. „Bartek”, por. AK

Urodził się 28 listopada 1904 r. w Tarnawie Dolnej w pow. wadowickim. W okresie międzywojennym pełnił służbę w Wojsku Polskim. Był także instruktorem żeglarskim oraz zajmował się dziennikarstwem. W okresie okupacji niemieckiej należał do ZWZ-AK początkowo na terenie Warszawy, skąd musiał uciekać zagrożony aresztowaniem przez gestapo. Ukrywał się w klasztorze w Górach Świętokrzyskich. W lipcu 1943 r. został przerzucony na Nowogródczyznę. Pełnił służbę w IV batalionie 77 pp AK ppor. Czesława Zajączkowskiego „Ragnara”, będąc oficerem do zadań specjalnych komendanta. Poza uczestnictwem w wielu akcjach prowadził także rozmowy z Niemcami, doprowadzając do uwolnienia aresztowanych żołnierzy podziemia lub osób cywilnych. Również w trakcie operacji „Burza” w lipcu 1944 r. był wysyłany przez mjr. Macieja Kalenkiewicza „Kotwicza” oraz „Ragnara” z misjami prowadzenia rozmów z dowództwem sowieckiej partyzantki w rejonie Wilna. Zginął na tzw. Długiej Wyspie w Puszczy Rudnickiej 22 lipca 1944 roku, zastrzelony przez sowietów.

Szczątki Wojciecha Stypuły zostały odnalezione we wrześniu 2018 r. podczas prac ekshumacyjnych prowadzonych przez IPN w Puszczy Rudnickej na tzw. Długiej Wyspie na terenie Litwy.


Roman Szczur vel Szumski

ps. „Halina”, „Nadzieja”, „Urszula” (nazwisko konspiracyjne Roman Szumski), podoficer KOP i WP, por. AK-WiN, odznaczony Krzyżem Walecznych

Urodził się 15 sierpnia 1910 r. w kolonii Roszki Udryckie k. Zamościa. Po odbyciu w latach 1931-1932 służby wojskowej w 23. pułku piechoty we Włodzimierzu Wołyńskim postanowił pozostać w wojsku, pełnił służbę w Korpusie Ochrony Pogranicza. W czasie kampanii wrześniowej 1939 r. dostał się do niewoli sowieckiej. Zbiegł z transportu kolejowego do ZSRR. W listopadzie 1939 r. wstąpił Służby Zwycięstwu Polski. Od marca 1941 r. dowodził placówkami Stary Zamość i Nielisz Obwodu ZWZ-AK Zamość. Po wkroczeniu Sowietów na Lubelszczyznę pozostał w konspiracji. Od sierpnia 1944 do września 1945 r. pełnił funkcję komendanta placówki AK-DSZ-WiN Stary Zamość. 7 października 1944 r. odbił z więzienia w Zamościu 30 osób. W grudniu 1945 r. został wyznaczony na kierownika Rejonu „Jaśmin” Obwodu WiN Zamość. 8 maja 1946 r. na czele 12 żołnierzy rozbił więzienie w Zamościu, uwalniając 301 więźniów. W czerwcu 1946 r., zagrożony aresztowaniem, zdał kierownictwo rejonu i wyjechał na ziemie zachodnie. 22 marca 1947 r. ujawnił się przed WUBP w Warszawie. W latach 1947-1948 mieszkał na Dolnym Śląsku, utrzymując kontakty z dawnymi podkomendnymi. Wraz z żołnierzami Okręgu Lubelskiego WiN przeprowadził 11 marca 1949 r. akcję rekwizycyjną na Bank Spółdzielczy w Nowej Soli. Zdobyte fundusze miały być przeznaczone na pomoc dla ukrywających się żołnierzy oraz na wsparcie dla rodzin aresztowanych. Został aresztowany 28 marca 1949 r. przez funkcjonariuszy Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Lubinie. Był sądzony w trybie doraźnym. Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego we Wrocławiu na sesji wyjazdowej w Nowej Soli 21 września 1949 r. został skazany na karę śmierci, którą wykonano 23 stycznia 1950 r. w więzieniu przy ul. Kleczkowskiej we Wrocławiu.

Szczątki Romana Szczura zostały odnalezione w listopadzie 2011 r. w wyniku prac ekshumacyjnych prowadzonych przez IPN na Cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu.


Mieczysław Szewczuk

ps. „Włoch”, żołnierz AK-WiN

Urodził się 6 sierpnia 1929 r. w Pniówku w pow. zamojskim. Od kwietnia 1951 r. był członkiem placówki w Pniówku, a następnie oddziału lotnej żandarmerii Stanisława Pakosa „Wrzosa” z II Inspektoratu Zamojskiego AK. Został aresztowany 28 września 1951 r. we wsi Dzierążnia w powiecie Tomaszów Lubelski przez grupę pościgową MO i UB. Przewieziono go do siedziby Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Tomaszowie Lubelskim, a następnie do Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Zamościu. Przeszedł ciężkie śledztwo. Był sądzony w trybie doraźnym. Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Lublinie na sesji wyjazdowej w Zamościu z 20 grudnia 1951 r. został skazany na karę śmierci, którą wykonano 7 lutego 1952 r. w więzieniu na Zamku w Lublinie.

Szczątki Mieczysława Szewczuka zostały odnalezione w listopadzie 2018 r. podczas prac ekshumacyjnych prowadzonych przez IPN na Cmentarzu Rzymskokatolickim przy ul. Unickiej w Lublinie.


Mieczysław Szymczak

żołnierz WP

Urodził się 17 marca 1922 r. w m. Sędzin w pow. aleksandrowskim. W kwietniu 1945 r. został powołany do służby wojskowej, którą początkowo odbywał w 14 DP, a następnie został przeniesiony do 9 DP.  We wrześniu 1945 r. ukończył kurs szkoły podoficerskiej w Radzyniu Podlaskim i został awansowany do stopnia kaprala. Po złożeniu przysięgi przydzielono go do 28 pp, którego dowództwo stacjonowało w Przemyślu. 24 lipca 1946 r., po stoczonej walce w Jaworniku Ruskim z oddziałem Ukraińskiej Armii Powstańczej, został wzięty do niewoli i zamordowany.

Szczątki Mieczysława Szymczaka zostały odnalezione w lipcu 2016 r. podczas prac ekshumacyjnych prowadzonych przez pion śledczy IPN w Jaworniku Ruskim.


Tadeusz Wienc

por. WP, kawaler Orderu Virtuti Militari V klasy (pośmiertnie)

Urodził się 15 grudnia 1923 r. w m. Rozdole w pow. żydaczowskim w woj. stanisławowskim. W sierpniu 1944 r. został powołany do służby wojskowej i w lutym 1946 r. rozkazem dowódcy 9 Dywizji Piechoty awansowany na stanowisko dowódcy 1 kompanii moździerzy 28 pułku piechoty. 24 lipca 1946 r. po walce stoczonej w Jaworniku Ruskim z oddziałem Ukraińskiej Armii Powstańczej został wzięty do niewoli i zamordowany.

Szczątki Tadeusza Wienca zostały odnalezione w lipcu 2016 r. podczas prac ekshumacyjnych prowadzonych przez pion śledczy IPN w Jaworniku Ruskim.


Walenty Żurek

żołnierz WP

Urodził się 12 stycznia 1924 r. w m. Rochoty w pow. wieluńskim. W czasie II wojny światowej został zesłany na roboty przymusowe do Niemiec. Pełnił służbę w 28 p.p. 9 DP. 24 lipca 1946 r. po walce stoczonej w Jaworniku Ruskim z oddziałem Ukraińskiej Armii Powstańczej został wzięty do niewoli i zamordowany.

Szczątki Walentego Żurka zostały odnalezione w lipcu 2016 r. podczas prac ekshumacyjnych prowadzonych przez pion śledczy IPN w Jaworniku Ruskim.


Informacje o odnalezionych i zidentyfikowanych dotychczas ofiarach reżimów totalitarnych można znaleźć na portalu Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN:
https://poszukiwania.ipn.gov.pl/bbp/odnalezieni


Kpt. Romuald Rajs „Bury” – dyskusja historyczna

Kapitan Romuald Rajs ps. Bury – bohater antykomunistycznego podziemia? – dyskusja historyczna.
W imieniu organizatora – Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL – zapraszam na dyskusję historyczną poświęconą kpt. Romualdowi Rajsowi „Buremu”, która odbędzie się 20 lutego 2019 r. o godz. 17.30 w siedzibie MŻWiWP PRL przy ul. Rakowieckiej 37 w Warszawie.

Korzystając z okazji raz jeszcze zapraszam do lektury obszernego (69 stron) artykułu dr. Kazimierza Krajewskiego i Grzegorza Wąsowskiego, pt. Kpt. Romuald Rajs „Bury” na kartach książki „Skazy na pancerzach” czyli prawda według Piotra Zychowicza, w którym autorzy ostatecznie rozprawiają się z fałszywymi oskarżeniami, kłamstwami, oszczerstwami i mitami, na temat kpt. Romualda Rajsa „Burego”, narosłymi przez dekady komunistycznej propagandy, ale przede wszystkim drobiazgowo, „zdanie po zdaniu”, rozbijają fałszywy obraz kpt. Rajsa, stworzony przez Piotra Zychowicza na kartach jego książki Skazy na pancerzach. W wątkach śledztwa oraz procesu „Burego” i „Rekina” szczegółowo odnoszą się także do książki Jerzego Kułaka, Rozstrzelany oddział. Monografia 3 Wileńskiej Brygady NZW, Białostocczyzna 1945-1946.

Autorzy, w oparciu o imponującą ilość dokumentów źródłowych, dokonali drobiazgowej rekonstrukcji zdarzeń, dzięki której ostatecznie powinno zostać zdjęte odium „zbrodniarza” a także „zdrajcy” z bohatera, jakim był kpt. Romuald Rajs „Bury”.

Artykuł ukazał się po raz pierwszy w nr. 36 pisma Glaukopis.
Lektura obowiązkowa!
Dr Kazimierz Krajewski
historyk, badacz dziejów polskiego podziemia niepodległościowego,
pracownik Oddziałowego Biura Badań Historycznych IPN w Warszawie,
prezes Nowogródzkiego Okręgu Światowego Związku Żołnierzy AK
Grzegorz Wąsowski
adwokat, współkieruje pracami Fundacji „Pamiętamy”, zajmującej się przywracaniem pamięci o żołnierzach polskiego podziemia niepodległościowego
z lat 1944-1954

Strona główna>
Prawa autorskie>